Dziecko w kuchni

Kiedy urodziła się nasza córeczka, naturalną koleją rzeczy było zaangażowanie jej w nasze codzienne rytuały. Bardzo lubiłam, kiedy mi asystowała przy gotowaniu i pieczeniu. Lubiłam jej opowiadać o tym, co robię i co się dzieje wkoło. Jeszcze kiedy była bardzo malusia, sadzałam ją w bujaczku w kuchni, kiedy przygotowywałam posiłek i opowiadałam o każdej czynności, którą wykonywałam. Pokazywałam warzywa, opisywałam kolory, dawałam do powąchania delikatne przyprawy i różne składniki potraw. A ona z różnymi zaciekawionymi minkami reagowała na nowe doznania. Dziecko w kuchni to temat, o którym można pisać wiele dobrego. 

Gdy już trochę podrosła, sadzałam ją w wysokim krzesełku blisko blatu kuchennego i pozwalałam oglądać proces pieczenia i gotowania z bliska. Czasem dawałam do podgryzania surowe warzywa i owoce albo z moją pomocą pozwalałam jej mieszać składniki do ciasta. A kiedy znów trochę urosła, przesypywałam odmierzone wcześniej składniki do kubeczków, stawiałam na podłodze dużą miskę (największą, jaką miałam), siadałyśmy obie na podłodze i wsypywałyśmy kolejno składniki do miski, a potem wspólnie mieszałyśmy. Pozwalałam próbować suche składniki, takie jak mąka, cynamon czy cukier. Kiedy już dodałyśmy do ciasta jajka, próbowanie się kończyło, ale córcia bardzo szybko nauczyła się, że są rzeczy, których obie próbujemy, dotykamy, które są dozwolone, a są takie, których brać do buzi nie wolno. Bałagan był oczywiście zazwyczaj straszny przy takim wspólnym pieczeniu, ale za to jaka zabawa!

Wspólne gotowanie wraz z dzieckiem to naprawdę świetna zabawa i bardzo kreatywnie spędzony czas. Dziecko w kuchni wspólnie z nami może spędzić świetny czas. Dzięki temu, że pozwalamy maluchowi od początku uczestniczyć w domowych obowiązkach, uczymy go odpowiedzialności za powierzone funkcje, obdarzamy zaufaniem, pokazujemy, że te obowiązki zamiast nudne, mogą być bardzo ciekawe i pożądane. Poza tym spędzamy wspólnie z dzieckiem czas, angażujemy je w domową codzienność, dzięki czemu dziecko uczy się pomagać, nabywa nowe umiejętności, poznaje nowe słowa, czuje się przez nas docenione, wzmacnia się jego poczucie wartości i poczucie dumy z własnych osiągnięć. “Upiekłyśmy dziś ciasto” brzmi o wiele fajniej, niż “upiekłam je sama”. I o ile lepiej smakuje.

(Wyświetlono 73 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)

Powiązane Artykuły

  1. maniamamowania napisał(a):

    Tak zgadzam się z Tobą. Ja też angażuję Stasia w różne domowe czynności. Jego ulubione zadania, to wkładanie prania do pralki i mycie lustra. Lubi też wspólne pieczenie, szczególnie przesypywanie mąki.

  2. entomka napisał(a):

    My też mamy w domu młodego kuchcika ….
    Dzielnie pomaga przy swoich ukochanych muffinkach a potem dzielnie też wylizuje miskę 🙂

  3. Brawo dla Stasia! Dzieci naprawdę lubią pomagać. Amelka też uwielbia wkładanie prania i rozwieszanie go 🙂 A ja lubię najbardziej obserwować, jak odkurza. Robi to z taka powagą i przejęciem, że aż rozczula 🙂

  4. Ech, wylizywanie miski po cieście…mniam!Młody kuchcik wie, co dobre 😉

  5. Bebe napisał(a):

    Tak, wspólne gotowanie to dobra zabawa tylko trzeba wrzucić na luz, bo czasem w pośpiechu dnia codziennego zapominamy, że to co zwykłe dla nas dla dzieci jest odkrywaniem Ameryki 😉

  6. Mio i Mao napisał(a):

    To prawda, odkąd mam swoją małą pomocnicę wszystkie zajęcia w kuchni są o niebo przyjemniejsze.

  7. To prawda, że pośpiech nie jest wskazany 🙂

  8. badumka napisał(a):

    super. moja niespelna 6miesieczna coreczka też towarzyszy mi w kuchni. praktycznie od samego poczatku. w koncu sama nie pije porannej kawy tylko z najwierniejsza towarzyszka 🙂 i mowie jej: niedlugo razem bedziemy pić kawę do śniadania, ja kawę, Ty kakao

  9. Niedługo, niedługo 😉 Malutka urośnie szybciutko i już niebawem będzie Ci zaglądała do filiżanki 🙂 Wspaniałe jest takie wspólne spędzanie czasu!

  10. Gabrysia napisał(a):

    Wiem,że to stary wpis, ale bardzo mnie zaciekawił.moja coreczka ma 7 tygodni. Czy mogę ją juz wprowadzać do kuchni? W jaki sposób to zorganizowac?

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Witaj Gabrysiu 🙂 Takie wpisy są zawsze aktualne, cieszy mnie to, że się do niego dokopałaś 🙂 Twoja córeczka jest jeszcze malutka, ale już teraz możesz pobudzać jej zmysły delikatnymi zapachami, takimi jak: cytryna, cynamon, herbata. Małe dzieci odbierają świat zmysłami i zapach jest dla nich jednym z podstawowych sposobów poznawania świata. Pamiętaj tylko, aby nie przesadzić w tym wieku ze stymulacją zapachową, ponieważ noworodki i niemowlęta szybko się męczą nadmiarem bodźców. Za 2 miesiące będziesz mogła dać jej dotknąć produkty spożywcze o zróżnicowanej fakturze, na przykład pomarańczę, jabłko, kiwi, a za kolejne 2/3 będziesz jej dawała stopniowo próbować albo chociaż polizać nowe rzeczy 🙂 A teraz możesz po prostu podsunąć jej do powąchania delikatne i raczej słodkie zapachy (tylko nie pod sam nosek) ;)2, 3 nowe zapachy w ciągu dnia, aby córeczka miała czas, zeby sie z nimi oswoić. Możesz to ronić trzymając ją na rękach albo kiedy leży i nie śpi. Jest to bardzo dobra forma stymulacji zmysłowej 🙂

Dodaj komentarz