Kiedy dziecko zanosi się płaczem

Bardzo mało się wciąż mówi i pisze o tej dziecięcej przypadłości, a okazuje się, że jest ona bardzo częsta wśród dzieci między 1-3 rokiem życia i niesamowicie stresująca dla rodziców. Wiem, o czym mówię, bo my też jej doświadczyliśmy z naszą córeczką i przyznaje, że był to jeden z największych stresów mojego macierzyństwa. Do dzisiaj, kiedy widzę dziecko, które upada i zanosi się płaczem, mam ochotę podbiec i automatycznie dmuchać mu w twarz.

Bezdech dziecięcy to bardzo częsta reakcja na stres u małych dzieci. Kiedy pojawiła się u nas po raz pierwszy, nie wiedziałam zupełnie, co się dzieje i przyznam, że byłam sztywna z przerażenia. Córeczka upadła, po czym zaczęła płakać i nagle na chwilę zemdlała. Trwało to ułamki sekund i po chwili wszystko wróciło do normy, ale moje nerwy były w strzępach. Jako, że bezdech zdarzył się w wyniku upadku przy nauce chodzenia, a ja nie wiedziałam o jego istnieniu, wezwałam pogotowie i wylądowałyśmy z córeczką w szpitalu na obserwacji. Bałam się, że omdlenie było spowodowane upadkiem i że coś się stało. Na szczęście wszystko było się w porządku. Ale lęk pozostał. Nikt mi nie powiedział wtedy, że bezdech zdarza się dzieciom i że omdlenie jest naturalną reakcją organizmu przywracającą oddech. Kiedy sytuacja się powtórzyła, poszłam z córeczką do lekarza i na badania. Za każdym razem lekarz mówił, że dziecko jest z pewnością zdrowe i że wygląda to na popularny bezdech, ale nie wspomniał o mechanizmie i o tym, dlaczego tak się dzieje.

A wiedza jest czasem bardzo pomocna. Kiedy potrafimy przewidzieć sytuację i jej konsekwencje, zmniejsza się lęk i czujemy się bardziej przygotowani. Zupełnie przypadkiem, podczas rozmowy telefonicznej z koleżanką wspomniałam o tym, że Amelka zanosi się płaczem, a ona powiedziała, że właśnie przeczytała o tym w książce i że to całkiem normalna reakcja. Podała mi nazwę książki, a ja jeszcze w ten sam dzień pojechałam ją kupić. Kiedy przeczytałam fragment o bezdechu, naprawdę mi ulżyło. Było mi tylko szkoda, że żaden lekarz wcześniej mi tego nie wytłumaczył i pozwolił tym samym uniknąć dużego stresu.

Bezdech dziecięcy najczęściej pojawia się podczas silnego ataku płaczu albo złości. Dziecko zaczyna głośno płakać, potem jego płacz staje się bezgłośny, dziecko traci oddech i mdleje. Widok dziecka, które nagle przestaje oddychać i traci przytomność, jest ogromnym wstrząsem dla rodzica. Na szczęście, w większości przypadków nie jest to nic poważnego. Zatrzymanie oddechu najczęściej jest związane ze stresem, wywołanym upadkiem, trwa od kilku sekund do kilku minut i zaraz potem mija. Na początku dziecko płacze tak mocno, że robi się czerwone. W miarę, jak płacz się nasila, dziecko się zapowietrza, usta robią się sine i malec przestaje oddychać. Jeśli bezdech dziecięcy trwa dłużej, dziecko sinieje i traci przytomność. Utrata przytomności w tym przypadku nie zagraża zdrowiu. Jest reakcją obronną, przywracającą proces oddychania. Omdlenie w przypadku bezdechu pomaga przywrócić naturalny oddech. Dziecko, które się zapowietrza często nie jest w stanie samo przywrócić oddechu, stąd ta reakcja obronna organizmu. Jedynym negatywnym skutkiem braku oddechu jest stres rodziców, a także duża możliwość rozpieszczenia dziecka. Lęk przed tym, że maluch straci przytomność, jest tak silna, że czasem rodzic unika wszelkich frustrujących dziecko sytuacji i jest za bardzo pobłażliwy.

Jak reagować? W wielu przypadkach sytuacji całkowitego bezdechu można zapobiec. Obserwując dziecko podczas płaczu, związanego z silnymi emocjami, możemy wyłapać krytyczny moment. Jeśli widzimy, że maluch zanosi się płaczem i zatrzymuje się w tym samym grymasie twarzy na chwilę, to możemy szybko i zdecydowanie dmuchnąć mu w twarz. Albo lekko klepnąć w policzek. Kiedy widzimy, że to nie pomaga i dziecko zaczyna mdleć, warto szybko zapewnić malcowi dopływ świeżego powietrza: otworzyć okno albo wybiec na balkon. Pod wpływem dużej dawki tlenu, oddech sam powinien wrócić. U nas zazwyczaj mocne dmuchanie w twarz pomagało, ale zdarzyło się kilka sytuacji, kiedy było już za późno i trzeba było biec na balkon. Starajmy się zawsze zachować spokój, bo nasza postawa wpływa na zwiększenie bądź zmniejszenie stresu u dziecka. Wiele dzieci zanosi się płaczem, jednak tylko niektóre wpadają w bezdech dziecięcy i od czasu do czasu mdleją, dlatego warto obserwować malca przez kilka – kilkanaście sekund, zanim zaczniemy mu dmuchać w twarz. Często wystarczy dziecko mocno przytulić i oddech sam wróci.

W każdym przypadku dziecięcego bezdechu, a szczególnie omdleń warto skonsultować się z lekarzem, który zleci badania i wykluczy inne choroby.

Korzystałam z książki pt” Drugi i trzeci rok życia dziecka” Sharon Mazel i Heidi Murkoff

Powiązane Artykuły

  1. Anonimowy napisał(a):

    mój trzyletni synek wlasnie dzisiaj po uderzeniu się w nos zsiniał i nagle stracił przytomność.to był mój najgorszy koszmar. teraz dopiero się uspokoiłam po przeczytaniu tego artykułu ale i tak idę z nim do lekarza

  2. Anonimowy napisał(a):

    Jestem spokojniejsza ale i tak ide do lekarza z synkiem. Praktycznie od urodzenia moj syn sie zanosi a dzis zasniosl sie tak ze zsiniał i stracil przytomnosc. Ja spanikowalam,choc wiem ze w takiej sytuacji jest wazny spokoj ale na szczescie moj maz zachowal zimna krew. Okropne jest uczucie gdy wlasne dziecko traci przytomnosc na naszych rekach:(

  3. Współczuję stresu!To bardzo silne przeżycie, kiedy sie widzi swoje dziecko mdlejące.Nie ma jednak się co martwić na zapas, tylko iść spokojnie do lekarza i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.

  4. Anonimowy napisał(a):

    Jestem mamą 9miesiecznego złośnika, praktycznie od urodzenia zanosi sie. Teraz przy zabkowaniu to juz w ogole jest horror. Czasami mam wrazenie ze moje dziecko po prostu nie umie plakac. Zanosi sie po paru sekundach placzu. Zazwyczaj kiedy go cos zaboli uderzy sie lub zezlosci bo mu cos zabiore albo czegos nie pozwole. Bylam u neurologa i niby wszystko jest ok jednak bede konsultowac z jeszcze innym neurologiem moze jest cos co ukoi maluchowi nerwy zeby sie tak nie spinal. To sie tak mowi atam samo przejdzie, mojej kolezanki cora jak sie uderzyla to sie tak zaniosla ze musieli pogotowie wzywac i mala na respiratorze byla, wiec dokonca nie mozna bagatelizowac zanoszenia sie u dzieci.

  5. Oczywiście, że wizyta u lekarza jest konieczna i nie wolno bezdechu absolutnie bagatelizować. Ale ne można również popadać w panikę, bo nasz lęk udziela się dziecku i jest częściowo również odpowiedzialny za zanoszenie się płaczem.

  6. Szczerze rozumiem. I wiem, jak trudno zachować spokój w takiej sytuacji. Ale nie ma się co martwić na zapas, niektóre dzieci tak czasem mają i mija to u nich z wiekiem.Jednak do lekarza trzeba pójść mimo wszystko, żeby potwierdzić, że dziecko jest zdrowe.Warto ównież malucha obserwować przed atakiem i w jego trakcie, bo są to bardzo ważne informacje zarówno dla lekarza jak i dla nas.Ja przez jakiś czas starałam się nie dopuszczać do dużego zmęczenia u córeczki i związanych z tym wieczornych histerii, bo wtedy trudniej jej było się samej uspokoić.

  7. matka polki napisał(a):

    super że napisałaś o tym. Mam nadzieję, że nie doświadczę tego nigdy, ale gdyby nastąpiła taka sytuacja mam nadzieję że przypomnę sobie ten wpis i dzięki temu nie zemdleję sama 🙂

  8. Anonimowy napisał(a):

    Moja coreczka ma 3 lata I gdzies okolo roku temu zaczol sie u niej bezdech wyglada to strasznie za kazdym razem umieram.
    Naj bardziej boje sie o to ze gdy mnie przy niej nie bedzie np.gdy jest w przedszkolu to ze cos jej sie stanie chodzi glownie o to ze gdy traci bezdech poprostu traci bezwlad w calym ciele I lecithin na pod love mialam ostatnio tragiczna sytuacje moja corka placzac poszla usiasc na schody poszlam za nia I jak sie okazalo w Sam czas poniewaz mdlejac spadam a ze schodow lecz naszczescie bylam tuz obok strasznie sie trzeslam to okropne przezycie star am sie jej nie opuszczeniu na krok

  9. kamila marzec napisał(a):

    moja 9 miesieczna cureczka zaczela sir zanosic. gdy cos chce i jej niedam badz cos jej sie nie spodoba zaczyna plakac i momentalnie travi oddech i robi sie sina.jest horror. mam dosc.za kazdym razem boje sie ze mi zemdleje a ja niebede wiedziec jak ja uratowac??? prosze napisz co robic gdy zemdeje??

  10. Pamiętaj, żeby nie panikować, bo w tej sytuacji bezdechu, który jest efektem płaczu, omdlenie jest naturalnym sposobem przywrócenia oddechu. Organizm sam sobie w ten sposób pomaga.
    Jeśli córeczka zemdleje, to najlepiej wyjść z nią szybko na świeże powietrze i poklepać po buzi.Oddech powinien wrócić po kilkunastu sekundach. Jesli nie wraca, to trzeba dzwonić po pogotowie.
    Jak widzisz, że się zanosi, to od razu dmuchaj jej mocno w twarz. To pomaga niedopuścić do sinienia i omdleń.

  11. Anonimowy napisał(a):

    Moj Córcia pierwszy raz straciła przytomność w wieku 9 miesiecy, spanikowalam pojechałam do szpitala i tam bylismy na obserwacji. Bylo to we ymiku upadku- niestety uderzyła sie w tył głowy wiec bylam pewna ze nastąpiło to w wyniku upadku. Chociaz teraz gdy sobie analizuje sytuacje to wiem, ze omdlenie nie nastąpiło odrazu po upadku tylko kilkanaście sekund pozniej. Dzis wiem, ze to bezdech.

  12. Anonimowy napisał(a):

    CD… Od pierwszego razu stało sie to jeszcze 2 razy dopiero przy ostatnim zrozumiał z czym mamy doczynienia (oczywiscie czytając opinie i komentarze na forach) poniewaz omdlenie nie nastąpiło na skutek upadku a podczas przekuwania uszu!! Dzis juz jestem mądrzejsza i dwa razy udalo uniknąć sie modlenia poniewaz gdy tylko zaczyna zanosić sie placzem dmuchał malej w twarz. Aczkolwiek jestem nadal cała w stresie to jednak dziwne i niepokojące uczucie gdy dziecko traci przytomność na Twoich rękach. Najgorsze jest to, ze moja Natalka to chyba typ histerycznie, ktora zaczyna zanosić sie płaczem nawet przy drobnych upadkach- niestety wciaz jestesmy na tym etapie gdyż nadal jestesmy w trakcie nauki chodzenia. Mam nadzieje, żebry h sytuacji bedzie coraz mniej bo serce chce mi wyskoczyć gdy tylko Natalka zaczyna płakać.

  13. Anonimowy napisał(a):

    witam moja corka ma 2latka raz w tygodniu gdy sie zaniesie mdleje i odplywa musze ja szybko lapac by w nic nie uderzyla a na raczkach wyglada jak by umarla nagle robi sie lekka wspolczuje wszystkim co musza patrzec na to samo co ja . pierwszy raz jest najgorszy

  14. Anonimowy napisał(a):

    Witam, kiedy dziecko z tego wyrasta ? Nie mogę znaleźć informacji w tym temacie. Michał

  15. Anonimowy napisał(a):

    Witajcie, wczoraj miałam bardzo stresującą sytuację związaną z bezdechem u dziecka. Co prawda nie u mojego ale stres chyba jeszcze większy. Na plaży Braciszek dwa razy przygniótł młodszą siostrzyczkę i ta zaniosła się płaczem ale przy drugim przygnieceniu całkowicie umilkła i zasiniała całkowicie i momentalnie. Tato, był odwrócony tyłem więc niczego nie widział. Całą sytuację obserwowałam, więc odruchowo podbiegłam, złapałam małą i lekko klepałam w przeponę podobno to też działa. Ojciec dziewczynki powiedział dziękuję i ani słowa więcej. Nie wiem, może są do tego przyzwyczajeni i mam nadzieję, że nie uznali mnie za nadgorliwą.

  16. Anonimowy napisał(a):

    moja corka ma 2 lata i czesto zanosi sie wydaje mi sie poto aby zwrocic na siebie uwage, ostatnio nawet dmuchanie w twarz nie pomoglo- bylo za pozno. klepanie po twarzy, nic dziecko zsinialo, zrobilo sie wiotkie ja juz nie wiedzialam co mam robic, odrucowo odwrocilam ja do gory nogami i to pomoglo, dodam ze zazwyczj dmuchniecie w twarz pomagalo.

  17. Anonimowy napisał(a):

    mój siedmioletni syn zaczął zanosić się płaczem po 2 roku życia. trwało to 3 lata. zanosi się wtedy kiedy się czegoś przestraszył. byłam z tym u lekarza bo pir=erwszy raz prawie zemdlał. to by szok dla mnie. najlepiej jak dziecko zaczyna tracic oddech składamy dłoń w pięść i masujemy mostek,zawsze pomagało. teraz mam drugiego syna, który wczoraj pierwszy raz się zaniósł płaczem, bo mu nie chcieliśmy czegoś dać.teraz jestem spokojna i opanowana w takich sytuacjach z racji doświadczenia, ale jak pomyślę że będę miala powtórkę z rozrywki to aż mnie dreszcze przechodzą.

  18. Według książki " Drugi i trzeci rok życia dziecka" dziecko wyrasta z bezdechu okolo 4 roku życia.

  19. Anonimowy napisał(a):

    WITAM MOJ SYNEK (18 MIESIECY) 2 RAZY SIE ZANIOSL WCZORAJ I PRZEDWCZORAJ PIERWSZY RAZ BYLAM W TAKIEJ SYTUACJI SPANIKOWALAM NIGDY NIE SLYSZALAM O CZYMS TAKIM I NIE WIEDZIALAM CO ZROBIC. W PANICE KLEPALAM GO W PLECY, DUPCIE, PO POLICZKACH,POTRZASALAM NIM AZ KONCU ZACZAL PLATAC NORMALNIE BO ZLAPAL ODDECH, JA PLAKALAM RAZEM Z NIM, NIGDY NIE PRZYDAZYLO NAM SIE COS TAKIEGO, TO MOJE PIERWSZE DZIECKO NIE MAM JESZCZE ZBYTNIO DOSWIADCZENIA, TERAZ JUZ BEDE WIEDZIALA ZE TAKIE BEZDECHY SIE ZDAZAJA. NIKOMU NIE ZYCZE TAKIEJ SYTUACJI TO BYL KOSZMAR, A ZANIOSL SIE DLATEGO ZE CHCIALAM MU PAMPERSA ZMIENIC A NA DRUGI DZIEN SPODNI NIE CHIAL ZALOZYC JAK WYHODZILISMY Z DOMU. DLACZEGO NAGLE SIE TAKI NERWOWY ZROBIL NIE WIEM?

  20. Anonimowy napisał(a):

    CD. BOJE SIE ZE TO BEDZIE SIE CZESCIEJ ZDAZALO I ULEGAM MU WE WSYSTKIM, PONIEWAZ NIE CHCE ZEBY ZACZAL PLAKAC, CZY DOBRZE ROBIE??? A CO JAK ZANIESIE MI SIE TAK ZE NIC NIE BEDZIE POMAGALO? CZY DZIECKO MOZE SIE UDUSIC???

    MARTA

  21. Anonimowy napisał(a):

    Moja córeczka (17 m-cy) też tak ma od kilku miesięcy – zdarza się to mniej więcej raz na tydzień i ja też za każdym razem umieram ze strachu!!! Do tej pory działąłam instynktownie – brałam na ręce, mówiłam, wołałam do niej, teraz dopiero poczytałam – wczoraj był mega straszny przypadek, bo zsiniały jej usta i wywróciła oczami oraz zwiotczała i nie reagowała na dmuchanie na buzię – widocznie ciut za późno. Dzięki wpisom poczytanym wiem, że najważniejszy jest spokój – dziadkowie od razu klepią małą po plecach, pupie – mi to się nie podoba, więc wolę przytulanie, wyjście na powietrze, dmuchanie na buzię… Byle szybko z tego wyrosła – jedno jest pewne, uleganie dziecku w moim przypadku nic nie daje, bo wkurza się np. przez starszą siostrę, na co nie mam wielkiego wpływu 🙂

  22. Anonimowy napisał(a):

    Mama
    Mój syn zanosił się od urodzenia zawsze pomagało dmuchanie w twarz, klepanie po plecach, pupie ale dziś ( ma skończone 13 miesięcy) podczas szczepienie nie pomagało nic ze znanych metod, zrobił się siny i wiotki, dopiero wdmuchnięcie kilku krotne powietrza w jamę ustną czyli po prostu usta-usta pobudziło go do złapania powietrza. Oczywiście przez ten czas kiedy nie oddychał przybyło mi kilka siwych włosów. Jest to naprawdę straszne doświadczenie a naprawdę nie jestem panikarą.

  23. Anonimowy napisał(a):

    Mam ten sam problem! Moja corcia zaczela sie zanosic po 9mcu zycia po pobraniu krwi. Od tamtej pory mam koszmar. Zdarzylo sie w ciagu 3 mcy chyba 5 razy ale jak wyjechalismy w gory na urlop to zanosila sie codziennie.pprzez tydzien. To byl najgorszy wyjazd w moim zyciu! Wrocilismy do domu I troche ustalo. Ale po krotkim czasie zaczela znoq sie zanosic I to tak ze mdleje prawie za kazdym razem nic nie pomaga. Dmuchniecie w twarz nie dziala, spryskanie twarzy zimna woda czasami… bylam u lekarza w uk bo tu mieszkam I pow ze dziecko wyglada na zdrowe zero badan I ze tak niektore maja I trzeba uzbroic sie w cierpliwosc..staram sie przywyknac do tego ale moj maz gorzej panikuje I mnie obwinia za to..to boli..kocham moje dziecko I proboje zapobiegac zeby nie plakala ale nie daje rady wyjde z nia na spacer (ma 1 roczek teraz) lekko sie wyqroci I juz niemilosierny placz a ja reaguje dmuxhajac w twarz I do gory nogami odchylam a ludzie sie patrza jakbym ja katowala…ciezko mi z tym I jestem klebkiem nerwow..nie wiem co robic bo lekko upadnie I juz jest placz I jest strasznie nerwowa..boje sie z nia nawet na dwor wyjsc masakra…

  24. Anonimowy napisał(a):

    Mamy cudownego synka Norbercika 2 latka i cztery miesiące ;sytuacje z bezdechem trwają u niego od około roku , poprzedzane są najczęściej silniejszym pobudzeniem emocjonalnym spowodowanym jakąś niekorzystną dla niego sytuacją np. kłótnią o zabawkę ( bawią się z o rok starszym braciszkiem , równie cudownym dzieciaczkiem ) , następnie płaczem , później następuje cisza i najgorsze chwile ……. Raz zdarzyło się to bez wcześniejszego wzrostu napięcia i płaczu .Stany takie powtarzają się raz częściej raz znowu wydaje się ,że może już nie dojdzie do bezdechu ze względu na dłuższy okres jego niewystępowania pomimo częstych pobudzeń emocjonalnych, jednak złudna to nadzieja , postępujemy w takich sytuacjach podobnie jak opisujecie . Od początku nie ignorowaliśmy tego , jeździmy kolejno na różne badania ,które nie stwierdziły żadnych przyczyn tego stanu , na tym etapie czekamy na wynik rezonansu głowy , który ma rzekomo stwierdzić istnienie lub nieistnienie naczyniaka ( może powodować ucisk , który prowadzi do bezdechu ) . Mam nadzieję ,że wyniki z rezonansu będą zadowalające .

  25. Anonimowy napisał(a):

    Dzięki za tekst. U mnie w żłobku, po dwóch takich występach, kazano przynieść zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest zdrowe. Panie wpadały w panikę przy bezdechu mego dziecka. Na marginesie, powinny chyba mieć wiedzę, że takie sytuacje się zdarzają u dzieci.

  26. Anonimowy napisał(a):

    Cześć. Doskonale was rozumiem, bo przeszłam przez to samo. Zapowietrzanie się córki, sinienie i utrata przytomności. Przerażona kolejnym napadem bezdechu wylądowałam z małą w szpitalu, gdzie zrobiono jej mnóstwo badań, w tym rezonans głowy. Wszystkie były w porządku. Okazało się, że córka miała wiotkość krtani (u niektórych dzieci krtań dojrzewa później, efektem czego mogą być właśnie owe bezdechy). Co do skutecznej metody – wyobraźcie sobie, że poinformowała mnie o niej sprzątaczka w szpitalu, u której w rodzinie zdarzył się podobny wypadek. To było właśnie kilkukrotne dmuchnięcie z bliskiej odległości w usta. Córka "odtykała się" i nie mdlała. Niestety taka sytuacja trwała ok 2 lat zanim krtań dojrzała. Bezdechy zdarzały się więc na spacerach, w sklepie, w domu. Córka nauczyła się je świetnie wykorzystywać do osiągania swoich celów – początkowo byłam tak spanikowana, że robiłam wszystko, żeby do tych bezdechów nie dochodziło. Z czasem, kiedy niejako "przyzwyczaiłam się" do sytuacji (o ile w ogóle można to osiągnąć) zaczęłam pracę nad sobą i córką, aby mała nie terroryzowała całej rodziny i udało się. Obecnie córka ma 14 lat i jest całkowicie zdrowa 🙂 Dacie radę, a na wszelki wypadek zmuście lekarza do zlecenia wszelkich badań, aby być spokojniejszym, że to "tylko" wiotkość krtani, która jest czymś przejściowym. Pozdrawiam. Anka

  27. Anonimowy napisał(a):

    Witam. A jak pomóc dziecku w sytuacji kiedy straci oddech siniejąc przy tym ale do omdlenia nie dochodzi?

  28. U nas sprawdzało się bardzo silne dmuchanie w twarz, mocne klepnięcie w policzek i wyjście na balkon.

  29. Anonimowy napisał(a):

    Mój Filip gdy się zanosił pomagało mu dmuchnięcie w twarz. Kiedy miał 2 lata, na świat przyszły bliźniaczki Pola i Tola. Pola zaniosła się gdy miała 10 dni tak, że az starciła przytomność. Zadzwoniłam na pogotowie i wyniosłam małą na balkon (była zima). Wtedy odzyskała przytomność, a karetka zabrała ją ze sobą. Dwa dni później stało się to samo drugiej córeczce. Mnie nie było więc mama zadzwoniła na pogotowie i kazali jej zacząć klepać po plecach a jak nie pomoże to zacząć resuscytacje. Zadzwoniła do mnoe więc kazałam przed twarzą małej otworzyć lodówke lub drzwi balkonowe i to też pomogło. Spędziłam z córkami tydzień na obserwacji bo dostały zapalenia płuc ale uratowało im to życie.

  30. Anonimowy napisał(a):

    Moja córka zanosi się codziennie kilka razy. Po uderzeniu się płacze głośno, ale krótko, natomiast jeśli wymusza zanosi się na całego (15 miesięcy). Tyle też razy jest w stanie stracić przytomność. Pediatra powiedziała, że tak częste niedotlenienie, mogą jej zaszkodzić, nawet prowadzić do padaczki i poleciła konsultacje z psychologiem – psychoterapeutą dziecięcym. Czekam na wizytę. Dmuchanie w twarz najczęściej skutkuje 🙂

  31. Anonimowy napisał(a):

    Moja córka zanosi się kiedy płacze i chce postawić na swoim,na szczęście jeszcze ani razu nie zemdlała(pierwszy raz zaniosła się 3 tyg temu) z każdym napadem wstrzymuje oddech na więcej i robi się sina,jutro idziemy do lekarza bo strach przed tym że może jej coś się stać mnie przeraża 🙁

  32. Anonimowy napisał(a):

    My borykamy sie z bezdechem synka od jego narodzin, obecnie ma 21mcy i coraz częściej sie zanosi, choc myślałam ze będzie już z tego wyrastał. Zdarza mu się gdy sie uderzy czy mocno rozzłości. On caly sinieje a mi robi sie słabo. Co najciekawsze – mi samej sie nie zanosi, tylko wtedy gdy mąż jest juz w domu. Gdy jestem z nim sama potrafię odpowiednio szybko na nerwy, albo upadek zareagować by plakal sie nie stracił oddechu. Bardzo sie martwię bo jestem w drugiej ciąży a synek zanosi sie prawie codziennie, a taki stres w ciąży jest bardzo nie wskazany. Chociaz znam ten stan, zawsze mam potem nogi z waty 🙁

  33. Karolina Czesnowska napisał(a):

    U nas pomaga woda jak już nic nie pomaga leje z butelki woda po buzi

Dodaj komentarz