Beksa, fajtłapa czy maruda?

Ostatnio bardzo często dostrzegam pewną smutną kwestię w podejściu dorosłych do dzieci. Mianowicie, słyszę i widzę, jak mamy, tatusiowie, nianie i babcie rozmawiają niepochlebnie o dzieciach, w ich obecności. Tak jakby maluchy nie istniały, nie słyszały i nie rozumiały naszych słów. “Ależ on się nie słucha”, “Taka z niej beksa, że już mnie zaczyna denerwować”, “Już nie mam siły z tym nocnym wstawaniem”, “Jestem taka zmęczona”, “To nasze dziecko jest takie niegrzeczne”, “On wciąż choruje, taki słaby ten nasz dzieciak”, “Nie rozumie, jak do niego mówimy”, “Już nie mam do niej siły”, ” Bez dziecka to zawsze łatwiej i wygodniej” i wiele, wiele więcej.

Nikt z nas prawdopodobnie nie chciałby usłyszeć czegoś podobnego w stosunku do siebie, więc tym trudniej mi zrozumieć, że tak łatwo nam przychodzi negatywne mówienie o dzieciach w ich obecności. Bo jak byśmy się czuli na miejscu dziecka? Byłoby nam przykro, bylibyśmy zaskoczeni, źli, smutni, zawstydzeni i byśmy się zastanawiali, co takiego zrobiliśmy złego, że tak źle o nas mówią. Potem byśmy chcieli za wszelką cenę uzyskać akceptację bliskich nas osób, bo przecież chcielibyśmy być wciąż kochani i lubiani. Chcielibyśmy się czuć dla nich najważniejsi.

Psychika małego człowieka jest niesamowicie krucha i podatna na wszelkie sugestie. Czasem nieświadomie można bardzo łatwo wyrządzić dziecku wielką krzywdę. Podkopać jego poczucie wartości i pewności siebie.  Zaburzyć jego poczucie bezpieczeństwa, wiarę w możliwości i w naszą do niego miłość. Mówiąc w obecności dziecka negatywne rzeczy o nim, tworzymy pewnego rodzaju komunikat, w który maluch zaczyna wierzyć. Tworzymy kod, który dziecko przejmuje i zaczyna myśleć o sobie w takich kategoriach. Jeśli w kółko opowiadamy wszystkim, jakie nasze dziecko jest niegrzeczne, po jakimś czasie, dziecko spełni ten scenariusz, bo zwyczajnie w niego uwierzy. Skoro, tak o mnie mówią, to znaczy, że tego ode mnie oczekują i taki mam być. Jeśli mówimy do kogoś w obecności dziecka, że maluch nas wkurza, bo jest taki płaczliwy, całkowicie podkopujemy jego poczucie pewności siebie. Maluch płacze jeszcze więcej, a my jesteśmy jeszcze bardziej poirytowani. Błędne koło. Zamiast ranić, wystarczy zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Traktuj dziecko, tak jakbyś chciał, żeby Ciebie traktowano. Zacznij wyznawać prostą zasadę, że każdego człowieka powinno się traktować tak, jak byśmy my sami chcieli być traktowani. Jeśli chcesz, żeby świat traktował Cię z szacunkiem, Ty też traktuj tak ludzi dookoła. Traktuj tak swoją rodzinę, swoje dziecko. Ono nie rożni się niczym od innych. Wręcz przeciwnie, jest dla Ciebie jedną z najważniejszych osób na świecie, jest całkowicie w Tobie zakochane i Tobie oddane. Obdarza Cię ogromnym zaufaniem i od Ciebie uczy się życia. To Ty jesteś dla niego pierwszym i najważniejszym przykładem. Dlatego okaż dziecku należny mu szacunek. Ucz go, tego co dobre i właściwe, ale bez krytyki i bez lekceważenia.

Nie mów o dziecku, a do dziecka. Zamiast mówić obok dziecka, mów bezpośrednio do niego. Przecież to o niego właśnie chodzi w danej sytuacji. Naucz się rozwiązywać problemy bezpośrednio ze swoim maluchem. Naucz się z nim rozmawiać. Dziecko nie chce Cię słuchać? Powiedz spokojnie i stanowczo( do dziecka), że w pewnych sytuacjach musi Cię słuchać, bo Ty wiesz, co jest dla niego właściwe. Powtarzaj ten komunikat konsekwentnie przy każdej okazji, kiedy dziecko tak się zachowuje. Za jakiś czas zaskoczy, zobaczysz. Rozmawiaj, pytaj, tłumacz. Robiąc to, zbudujesz między Wami podstawy późniejszej komunikacji.

Nie lekceważ dziecka. Okaż swojemu maluchowi należytą uwagę i poświęć mu odrobinę swojego czasu. Wyjdź z założenia, że ten malutki człowiek ma taką samą zdolność rozumienia, jak osoba dorosła. Im więcej i cierpliwiej mu tłumaczysz, tym lepiej Cię wysłucha. Dziecko uczy się od Ciebie. Jeśli widzi, że poświęcasz czas na wysłuchanie go, na próbę zrozumienia, o co mu chodzi, on zrobi dokładnie to samo, czyli wysłucha tego, co i Ty masz mu do powiedzenia. Skup uwagę na dziecku i jego potrzebach. Jeśli robi coś, co Cię irytuje, co Ci się nie podoba, to zamiast żalić się innym, zatrzymaj się na chwilę i zastanów, skąd to zachowanie pochodzi. Zawsze jest jakaś przyczyna. Zamiast mówić całemu światu dookoła, jak strasznie cie Twój maluch denerwuje, to spójrz na niego ciepłym rodzicielskim okiem i zastanów się, gdzie leży przyczyna jego zachowania i co dziecko próbuje Ci przekazać. Małe dziecko nie przyjdzie do Ciebie i raczej Ci nie powie “Mamo, Tato słuchaj, za mało się ze mną bawisz i czasem czuję się trochę samotny”, za to pokaże Ci to w emocjach, bo tylko tak potrafi.

Jeśli chcesz się wygadać, to zrób to podczas nieobecności dziecka. Dzieci to małe barometry, wyczulone niesamowicie na nasze emocje i nasze nastroje. Nie jesteśmy w stanie niczego przed nimi ukryć, choćbyśmy nie wiem, jak bardzo się starali. A nasze słowa są nacechowane emocjami. Kiedy zatem opowiadamy o naszym dziecku niepochlebne rzeczy w ich obecności, nawet jeśli maluchy nie rozumieją przesłania, rozumieją emocje, które się z tym przekazem wiążą. Codziennie spotykam wiele sytuacji, kiedy ktoś mówi o dziecku w jego obecności. I nie są to zazwyczaj rzeczy miłe. Kiedy kilka razy zwróciłam na to uwagę, widziałam totalne niezrozumienie w oczach ludzi. Nierzadko słyszałam: “Przecież ona nie rozumie, jest jeszcze taka mała”. No i co z tego, że jest mała? Przecież ma emocje! Każdy z nas je ma. Nawet noworodek potrafi świetnie rozróżnić nasze emocje. Kiedy jesteśmy źli, albo rozdrażnieni, zazwyczaj dziecko jest również płaczliwe i niespokojne. A jeśli mówimy przy dziecku coś o nim, z określonym nacechowaniem emocjonalnym, dziecko czuje, że coś jest nie tak. Traci poczucie bezpieczeństwa i nie wie, co się dzieje. Zamiast zatem serwować dzieciom nasze emocje, lepiej znaleźć sposób na ich rozładowanie. Spotkanie sam na sam z przyjaciółką, rozmowa z partnerem, kiedy dziecko mocno śpi, spotkanie grupy wsparcia z innymi rodzicami. Wygadaj się komuś, niech Ci ulży. Pozbądź się negatywnych emocji.

Zwracaj uwagę sobie i innym. Pamiętaj, że nikt z nas nie jest idealnym rodzicem i każdy popełnia błędy. Prawdziwa mądrość jest wtedy, kiedy potrafimy się do tych błędów przyznać i wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Kiedy potrafimy wysłuchać i zweryfikować nasze metody. Jeśli zatem masz tendencje do mówienia przy dziecku rzeczy, które mogą być bolesne dla niego, zacznij zwracać na to uwagę i poproś również innych, żeby Ci o tym przypominali.  A jeśli słyszysz, że robią to Twoje koleżanki, rodzina, znajomi albo panie na placu zabaw, nie bój się powiedzieć im o tym. Nie krytykuj, tylko powiedz spokojnie, jak to wpływa na malucha i jak podkupuje jego wiarę w siebie. Nie każdy ma świadomość, że robi coś złego. I nie każdy zareaguje oburzeniem na Twój komentarz. Być może się z Tobą nie zgodzi w pierwszej chwili, ale w domu z pewnością przemyśli, to co usłyszał.

Powiązane Artykuły

  1. Anna S. napisał(a):

    Świetny blog, dopiero zaczęłam podczytwać tafiając do z Waszego wpisu na blogu Świat Madzi dot. nicnikowania 😀 Bardzo mi sie spodobał 🙂 Gratuluję podejścia i muszę dokładnie z wpisami sie zapoznać 🙂

Dodaj komentarz