Manipulacja emocjami

Kiedy tworzyłam jeden z treningów online i rozmawiałam z moją mamą na tematy wychowawcze, mama poprosiła mnie, żebym przekazała jedną ważną rzecz rodzicom i opowiedziała im historię z mojego dzieciństwa. Mama ją dobrze pamięta, pamięta też wiele podobnych.

Pod koniec podstawówki chciałam się wybrać z przyjaciółką na zakupy do większego miasta. Mama się zgodziła. Planowałyśmy ten wyjazd od miesiąca i bardzo się na niego cieszyłyśmy. Kilka dni przed wyjazdem szłam z mamą do sklepu. Humory miałyśmy dobre, aż do czasu kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o wyjeździe. Nagle mama stwierdziła, że nie mogę jechać i nie wyjaśniła mi, dlaczego. Byłam zła, że mnie okłamała, pokłóciłyśmy się, ja pobiegłam do domu, a mama sama poszła po zakupy.

Kiedy mi o tej sytuacji opowiadała z dzisiejszej perspektywy, powiedziała, że wtedy doskonale wiedziała, co robiła. Zbliżał się koniec miesiąca, a ona nie miała pieniędzy, żeby mi dać na wyjazd. Nie chciała mi jednak tego powiedzieć, więc doprowadziła do takiej sytuacji, kiedy to ja sama zrezygnowałam z wyjazdu. Była to manipulacja z jej strony. Dlaczego? Po to, aby mnie zniechęcić do wyjazdu, aby mnie zezłościć i zrzucić odpowiedzialność za sytuację na mnie. Wtedy jednak tego nie wiedziała. Robiła tak, bo nie potrafiła inaczej. Nie potrafiła powiedzieć mi o braku finansów i poprosić, żebym zaczekała do nowego miesiąca z wyjazdem. Dlatego właśnie poprosiła mnie o przekazanie Wam tego. Bo każdy z nas tak robi. Każdy bardziej lub mniej świadomie manipuluje uczuciami swoich dzieci. Robimy tak, bo w ten sposób wydaje się łatwiej, mniej boleśnie, pozornie prościej.

Często przerzucamy nasze emocje na dzieci, tak aby sprowokować je do krzyku albo płaczu, tak byśmy w konsekwencji sami mogli odreagować i nie czuć się winni. Manipulacja zostaje przez nas wykorzystywana w wielu sytuacjach: kiedy jesteśmy wściekli, kiedy nie radzimy sobie z własnymi emocjami, kiedy nie radzimy sobie z odmową dzieci, kiedy nam się nie chce podjąć dialogu i wysiłku, kiedy nam się nie chce spędzać czasu z dziećmi, kiedy nie potrafimy odmówić, kiedy nie potrafimy powiedzieć prawdy, kiedy chcemy szybko osiągnąć cel.

Manipulujemy, kiedy mówimy: tak krzyczałeś, że mamusię teraz głowa boli; nie dostaniesz zabawki, jak tego nie zrobisz; nie pobawię się z tobą, bo byłeś niegrzeczny; widzisz, do czego doprowadziłeś, mamusia teraz płacze; gdybyś tak nie histeryzowała, to ja nie musiałbym krzyczeć; nie dostaniesz buziaka, bo nie zasłużyłeś; nie pójdziesz do koleżanki, bo nie, itd… Manipulujemy wtedy, kiedy swoim zachowaniem doprowadzamy dziecko do krzyku, histerii, złości, płaczu; kiedy obiecujemy i nie dotrzymujemy obietnic, a także kiedy kłamiemy.

Manipulację często stosujemy nieświadomie. Czasami nawet trudno ją odnaleźć w naszym zachowaniu. Może być to słowo, zachowanie, a nawet ton naszego głosu. Czasem jest jednak stosowana z rozmysłem, kiedy nie radzimy sobie z własnymi emocjami. Warto przyjrzeć się naszym słowom i relacjom i przestudiować je pod kątem manipulacji. Dlaczego? Dlatego, że manipulacja jest bardzo krzywdząca. Prowadzi do poczucia winy, niezrozumienia emocji przez dziecko, poczucia odrzucenia, niskiej samooceny i chęci udowadniania, że jest wystarczająco dobre.

Kiedy mama opowiadała mi tę sytuację, przypomniało mi się wiele drobnych codziennych zdarzeń z naszego domowego życia. Usłyszałam siebie mówiącą do córeczki: “ubieraj się szybko, bo tatuś spóźni się do pracy” albo, “jak nie zjesz obiadu, to nie zdążysz na bajkę”. A przecież to ja powinnam zadbać, aby córeczka wyszykowała się na czas, tak żeby mąż się nie spóźnił, a zamiast straszyć brakiem bajki, mogłabym użyć pozytywnego komunikatu, np: jak skończysz jeść obiad, to włączymy bajkę. I tyle. Żadnego straszenia ani odwoływania się do autorytetów. Żadnej manipulacji. Ani obwiniania. Staram się gryźć w język, kiedy mnie korci, aby coś takiego wypalić. A kiedy już mi się zdarzy i złapię się na tym, to staram się o tym pamiętać i nie stosować kolejnym razem.

(Wyświetlono 1 163 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)

Powiązane Artykuły

  1. Pani Fanaberia napisał(a):

    Człowiek sobie nawet nie zdaje sprawy z ilości manipulacji, zwłaszcza, że poniekąd są one przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ja nie raz łapię się na tym, że mówię do Zosi takimi samymi komunikatami co moi rodzice do mnie. Staram się gryźć w język, ale różnie z tym bywa…
    Możesz polecić jakąś literaturę na ten temat?

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Dokładnie tak. Często używamy takich samych komunikatów, jakich nasi rodzice używali do nas. Ja też się zapominam, ale prędzej czy później gryzę się w język. I chyba ta świadomość jest ważna. I praca nad zmianą kodów myślowych. Dobrą ksiażką, która otwiera oczy na różne kody jest: “Toksyczni rodzice”, a ta która pomaga unikać krzywdzącyck komunikatów wobec dzieci: “Jak mówić, żeby dzieci słuchały i jak słuchać, żeby dzieci mówiły”.

  2. Asia napisał(a):

    Jakie to prawdziwe !!! Świetny tekst, muszę się poważnie zastanowić co zrobić żeby starać się nie dopuszczać do takich sytuacji, choć to mega trudne. Pozdrawiam ciepło!

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Asia, jak już będziesz miała na uwadze pewne swoje zachowania, to zaczniesz się na nich łapać. Na początku pewnie po fakcie, ale z czasem będziesz ich na tyle świadoma, że będziesz w stanie zmienić swoją reakcję, zanim coś zrobisz albo powiesz 🙂 Również ciepło pozdrawiam!

  3. patrycja napisał(a):

    Dajesz do myslenia.

  4. Beata napisał(a):

    Zgadzam się z Tobą Leno, że manipulacja jest obecna w naszych relacjach w rodzinie. Jednakże jest to wypadkowa wielu czynników i tak jak powiedziałaś-czasem różnych emocji, zdarzeń i trochę braku świadomości też.
    Bardzo ciekawy tekst, uświadamiający, że można inaczej, że warto się postarać.

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Tak, warto się starać i pracować nad sobą, aby nieswiadomie nie krzywdzić dzieci. Pozdrawiam Cię!

Dodaj komentarz