Historia pewnej mamy

Jakiś czas temu poznałam młodą mamę. Bardzo ładna, bardzo zadbana, dobrze zorganizowana, zdecydowana, ciepła i pełna miłości wobec swoich dzieci. Ale nie do końca szczęśliwa. Przyszła do mnie z pogłębiającym się obniżonym nastrojem, z poczuciem frustracji i marazmu, z rozdrażnieniem, uczuciem ciągłego zmęczenia i brakiem cierpliwości.

Ta mama pracuje na pełnym etacie. Ma dobra pracę. Jak sama o niej mówi bezpieczną i stabilną, ale nie rozwojową. Pracuje bardzo dużo, coraz więcej. Szefowie dokładają jej coraz więcej obowiązków. Mama nie ma czasu na nic. Wychodzi do pracy rano, kończy po południu, zajmuje się dziećmi, a wieczorem nie ma już na nic siły. Ta praca nie daje szansy rozwinięcia skrzydeł i nie zaspokaja jej potrzeb. Kiedy pytam, jakie ma pasje i co chciałaby robić w życiu najbardziej, mówi, że nie wie i że bardzo zazdrości ludziom, którzy mają jasno określone cele i znają swoje pasje. Czy ona nie ma pasji czy może nie ma czasu ich w sobie rozwinąć? A przecież ta mama ma wybór.

Obserwuje ją przez dłuższy okres czasu i widzę, że ma bardzo wiele talentów i jest nieprzeciętnie zdolna. Mogłaby robić niesamowite rzeczy, które sprawiają jej przyjemność. Mogłaby się spełniać, cieszyć życiem i robić to, co kocha. Dlaczego więc tego nie robi? Dlaczego tkwi w pracy, która nic jej nie daje, oprócz pieniędzy? Może dlatego, że boi się podjąć decyzję i zawalczyć o swoje marzenia? Może nie uświadamia sobie, że pasje, których zazdrości innym, są u niej pokryte lękiem i zmęczeniem? Być może uważa, że lepiej mieć pracę bezpieczną niż dającą satysfakcję? Być może uważa, że spełnienie marzeń jest zarezerwowane tylko dla wybranych? Może nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że tak naprawdę w głębi serca wie, co chciałaby robić i co sprawiłoby jej radość?

Tej mamie nie brakuje pieniędzy i zostawienie albo zmiana pracy nie wiąże się z utratą środków do życia. Ta mama ma wybór. Tylko nie chce dopuścić do siebie tej świadomości. Ona woli wierzyć, że jej życie jest zależne od zewnętrznych okoliczności i woli poczekać, aż życie zadecyduje za nią. Woli żyć w swoim lęku i braku radości, niż podjąć walkę o swoje marzenia. Nie cieszy się życiem, na nic nie ma czasu, na wszystko się złości. Ile jeszcze wytrzyma? Ile czasu minie, zanim wpadnie w depresję i głęboką frustrację? Jakiej próbie poddaje swoje życie? Czy tak musi być?

Ile z nas, Mam przeżywa podobne dylematy? Niekoniecznie w odniesieniu do pracy? Równie dobrze może chodzić o coś innego: bliskie relacje, dbanie o zdrowie, zmianę nawyków, zależność od oceny innych ludzi i ciągły strach, że się nie uda? Ile z nas komplikuje sobie życie trochę na swoje własne życzenie? Ile z nas żyje w ciągłym lęku przed zmianą, przed ruszeniem z miejsca? Ile z nas oddaje swoje życie w ręce losu, zamiast o nie walczyć? Ile z nas nie wierzy w siebie, swoje talenty i w to, że się uda? Czy warto tak żyć? Czy warto przeżyć swoje życie w smutku i frustracji?  Czy może lepiej się odważyć, wyjść poza swoją strefę komfortu i zacząć robić to, co się kocha? Jak myślisz? Co byś zrobiła na miejscu tej mamy? Pamiętaj, że mama ma wybór.

Jeśli jesteś w podobnej sytuacji, to zajrzyj tutaj.

Powiązane Artykuły

  1. Mmalena napisał(a):

    To bardzo częsty problem i nie dotyczy tylko mam 🙂 Wiele z nas nie ma odwagi postawić nastepnego kroku, myślimy, że coś jest nie dla nas, ze trzeba mieć jakieś super moce by żyć innym życiem. Wiele złego robi tu presja społeczna i “życzliwe” uwagi innych

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Tak, masz rację. Ten problem dotyczy wszystkich ludzi. Brakuje nam wiary w siebie i własne możliwości. Dlatego tak lubię moją pracę i obserwowanie osób, które sięgają po swoje marzenia 🙂 Myslę sobie jednak, że presja społeczna będzie zawsze, ludzie zawsze będą krytykować i mają do tego prawo. Jeśli chcemy zmienić coś w naszym życiu, to musimy wziąć za to całkowitą odpowiedzialność i przestać się przejmować całą resztą. Umacniać swoją wiarę i poczucie wartości każdego dnia, aby mieć odwagę iść swoją drogą pomimo przeciwności, presji i krytyki. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz