Spakuj bobasa i wyjdź z domu do ludzi

Pierwszych kilka miesięcy spędzonych w domu z niemowlęciem jest doświadczeniem bardzo cennym, choć nie zawsze łatwym. Po urodzeniu dziecka, często musimy przewartościować swoje życie i dopasować się do nowej sytuacji. Nie mamy już tyle czasu dla siebie i dla swojego partnera, co wcześniej, nie dosypiamy, ograniczamy kontakty towarzyskie i wszystko organizujemy wokół dziecka. Często czujemy się trochę wyalienowani i odcięci od świata. Musimy się nauczyć nowego rytmu i zaakceptować zmiany, które nastąpiły w naszej codzienności. Jest to normalny proces stawania się rodzicem. Każdy go przechodzi, tylko jedni nawet nie zdają sobie z tego sprawy, bo przychodzi im to bardzo naturalnie, a inni mogą cierpieć z tego powodu, wpaść w gorszy nastrój i nabrać przekonania, że życie nie wróci już na normalne tory.

Moją propozycją na spędzenie kilku przyjemnych miesięcy z maluszkiem, jest wyjście z czterech ścian do ludzi. Jak najczęściej i jak najwięcej. Jest to jeden z najprostszych sposobów na uniknięcie ponurych nastrojów, a nawet depresji. Wyjście z domu pomaga przezwyciężyć zmęczenie, wpływa na poprawę humoru i daje szansę na nawiązanie nowych znajomości. Siedząc z dzieckiem w domu, często skupiamy się na negatywach. Męczy nas powtarzalność i przewidywalność dnia. Czujemy się samotni i zmęczeni. Kiedy wychodzimy z domu, zapominamy o naszym domowym świecie. Skupiamy się na tym, co nas otacza, na ludziach, na nowym miejscu i nowej sytuacji. Dzięki temu zyskujemy nową perspektywę i nowe doświadczenia.

Możliwości jest bardzo wiele. Szczególnie, jeśli mieszkacie w dużym mieście. Polska jest naprawdę dobrym miejscem dla rodzin z małymi dziećmi. Wiele się tu dzieje i organizuje. Kawiarnie prześcigają się w organizowaniu ciekawych zajęć dla dzieci. Jeśli dobrze poszukacie, to znajdziecie kina, które oferują seanse dla rodziców z maluszkami, teatry, klubokawiarnie, zajęcia dla rodziców z niemowlętami i starszymi dziećmi.

Większość kin w dużych miastach organizuje seanse dla rodziców z dziećmi. Jest to fantastyczna opcja dla rodziców, żeby być na bieżąco z kinowym repertuarem, żeby wyjść z domu i poznać innych rodziców. Ja chodziłam z córeczką do kina w każdy czwartek przez okres prawie dwóch lat. Zaczęłam, kiedy miała pół roku.  A skończyłyśmy, kiedy szła do przedszkola. Uwielbiałam te wyprawy i polecam je dziś wszystkim. Nie straszne nam były deszcze i śniegi. Nauczyłyśmy się adoptować do każdej sytuacji i świetnie sobie radzić z trudnościami. Amelkę bardzo te wyjścia uspołeczniły, a mi dodały odwagi i pewności siebie. Po kinie była kawa albo lunch na mieście, spacer ze znajomymi i bandą dzieciaków, mnóstwo radości i śmiechu. W Krakowie polecam wam szczególnie Baranki w pieluchach w Kinie pod Baranami. Seanse dla rodziców z dziećmi znajdziecie również w Kinie Kika.

Świetnym pomysłem na wyście z domu jest również uczestniczenie w zorganizowanych zajęciach. I tu wybór jest znów całkiem spory. W zależności od wieku dziecka i od upodobań, możecie spróbować: masażu niemowląt, baby jogi, tańca w chuście albo pływania. Zorganizowane zajęcia są wspaniałą formą rozwoju dziecka, a także możliwością nawiązania kontaktów z innymi rodzicami. Ciekawą formą wspólnego spędzania czasu jest wyjście z domu są zajęcia na basenie. Maluszek uczy się pływać, pluska się w wodzie, ma możliwość kontaktu z innymi dziećmi. A rodzic niesamowitą frajdę, oglądając pierwsze próby pływania swojego szkraba. W Krakowie z takich zajęć możecie skorzystać na większości pływalni. Bardzo fajne zajęcia ruchowe dla mam z malymi dziećmi w Krakowie prowadzi Magda z Fizjomy. Ciekawe zajęcia znajdziecie również w centrum Laloba.

Kolejną ciekawą opcją spędzenia czasu jest wyjście z domu do klubokawiarni bądź kawiarni, która ma fajny kącik dla dzieci. Miejsca te mają często mają specjalne menu, przygotowane pod maluszki, pokój zabaw, przewijaki, foteliki. Niektóre z  nich są typowymi kawiarniami, a w niektórych prowadzone są twórcze zajęcia dla dzieci. Jeśli dobrze poszukacie, to na pewno znajdziecie takie miejsce w swojej okolicy. W Krakowie polecam Wam szczególnie: Trzy Kaczki i Focha 42.

Są to tylko niektóre propozycje miejsc i zajęć. Jest ich o wiele więcej i z pewnością każdy może znaleźć coś ciekawego dla siebie. Podane przeze mnie przykłady odnoszą się głównie do Krakowa, ale myślę, że w większości dużych miast, możecie znaleźć coś fajnego dla siebie. Zdaje sobie sprawę, że w małym mieście jest trudniej o tego typu zajęcia i że nie każdy może z nich skorzystać, ale wtedy można próbować nawiązywać znajomości na placach zabaw i w parkach. Często jest tak, że siedzimy obok siebie na ławce, jedna mama obok drugiej i wstydzimy się do siebie odezwać. I każda myśli dokładnie to samo, że fajnie byłoby pogadać. Nic prostszego. Po prostu trzeba jakoś zacząć. Zapytać o dziecko, jak ma na imię; powiedzieć sąsiadce z ławki, że ma fajną bluzkę, zapytać gdzie ją kupiła. I rozmowa gotowa.

Nie bój się, że dziecko, że podróż tramwajem będzie stresująca, że dziecko będzie płakało, że nie dacie rady. Nie przejmuj się tym, że jest zimno albo pada deszcz. Po prostu wyjdź i choć raz spróbuj. Nie martw się oceną innych. Powiedz sobie, że każde dziecko płacze i kaprysi i nic mu nie będzie, jeśli nie spełnisz jego prośby w danym momencie. Wyjście z domu bardzo dobrze na Ciebie podziała. Nie poddawajsię też po pierwszym razie. Maluch musi się przyzwyczaić do nowych miejsc, do faktu ciągłego przemieszczania, do zmiany rytmu. Spakuj torbę, weź ze sobą prowiant, zaplanuj dzień i w drogę.
A jak znajdziesz miejsce albo zajęcia warte polecenia, to koniecznie daj mi znać! Chętnie będę polecać je innym 🙂

Powiązane Artykuły

  1. Dominika napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł. A w jaki sposób radziłaś sobie z karmieniem dziecka? Ja karmię piersią i przy każdym dłuższym wyjściu stresuję się, że córka zacznie płakać i domagać się jedzenia na ulicy czy w parku. Wiem, że niektóre miejsca (np. galerie handlowe) mają specjalne pokoiki do karmienia, ale w restauracjach czy kawiarniach już raczej trudno. Nie czuję się komfortowo karmiąc przy stoliku, choć już kilka razy to robiłam, usuwając się gdzieś w kąt sali. Masz na to jakieś patenty?

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Dominiko, ja karmiłam praktycznie wszędzie. Przy drugim dziecku pozbyłam się obiekcji i nie przejmowałam otoczeniem. Wyszłam z założenia, że albo będę siedzieć w domu albo oswoję karmienie na ulicy i będę żyć po swojemu 🙂 A ze bardzo lubię wychodzić, to wybrałam to drugie.
      Na każdy spacer zabierałam ze sobą dużą bawełnianą pieluchę, żeby się dobrze zasłonić i oczywiście wygodne ubranie, żeby nie musieć się publicznie rozbierać 🙂 W kawiarniach zazwyczaj pytałam czy nie przeszkadza, jeśli nakarmię dziecko. Nie zdarzyło mi się żeby ktoś mi odmówił albo krzywo na mnie spojrzał. Dobrze jest znaleźć kilka swoich pewnych miejsc, w których będziesz się czuła komfortowo i przećwiczyć w domu karmienie na krześle pod przykryciem 🙂

Dodaj komentarz