Bycie mamą zakłada również bycie sobą!

Wiele razy pisałam w moich artykułach oraz postach o tym, jak ważne jest DBANIE O SIEBIE w macierzyństwie. Dbanie o własne zdrowie psychiczne i fizyczne, rozwój, relacje z przyjaciółki, swoje pasje i czas tylko dla siebie. Dziś napiszę o tym po raz kolejny, aby przypomnieć Wam o kilku ostotnych rzeczach. Słucham Was codziennie, czytam Wasze maile i niezmiennie pojawia się w nich frustracja, rozgoryczenie i smutek zwiazany z tym, że poświęciłyście bardzo dużo czasu swoim dzieciom, starając się je wychować na szczęśliwych ludzi, a w konsekwencji jesteście macierzyństwem zwyczajnie zmęczone.

 

WIECIE DLACZEGO TAK JEST?

1. Po pierwsze dlatego, że narzuciłyście na siebie zbyt wiele wymagań i ograniczeń. Z góry określając, co jest dobre dla Waszego dziecka, zamknęłyście się w pewnych ramach, nie pozwalając sobie na odstępstwa, zmiany, intuicyjne podejście i popełnianie błędów. W macierzyństwie nie da się wielu rzeczy zaplanować i zamknąć w konkretnych ramach. Warto próbować, oczywiście, ale nigdy dążyć do tego za wszelką cenę, bo wtedy grozi nam utrata elastyczności. A brak tej cechy powoduje, że stajemy się sztywni i zamknięci. Większość mam robi tak, ponieważ dąży do bycia mamą idealną. Ale przecież ideały nie istnieją. A Wy i tak zawsze byłyście i zawsze będziecie najlepsze dla swoich dzieci! Wygórowane wymagania, ograniczenia i dążenie do ideału to prosta droga do frustracji i niezadowolenia z życia.

Zachęcam Was do poluzowania w kwestii wymagań, pozwolenia sobie na normalne życie (wyjścia, podróże z dziećmi, bałagan w domu, brak obiadu) i danie sobie prawa do bycia nieidealną oraz prawo do popełniania błędów. Błędy i porażki są wpisane w naturę człowieka i nie da się ich w życiu uniknąć. Nie warto się za nie obwiniać, ale można z nich wyciągać wnioski na przyszłość 🙂

2. Po drugie dlatego, że naczytałyście się zbyt wiele teorii i przejęłyście pewne dogmaty, nie dopasowując ich do swojej rodziny i swoich potrzeb.

Codziennie słyszę przytaczane teorie, widzę książki w księgarniach i artykuły o rozwoju dziecka i konieczności stosowania konkretnych metod, aby dziecko się dobrze rozwijało. Książki mówią o tym, że dobrze jest zostać w domu z dzieckiem jak najdłużej, dobrze jest karmić piersią jak najdłużej, dobrze jest dać dziecku wsparcie, itd. To wszystko prawda. Ale jest jedno “ale”. Teorie nie wspominają o trudach siedzenia w domu z dzieckiem przez kilka lat, o frustracji, a czasem depresji. Nie biorą pod uwagę potrzeb indywidualnych mam, tylko potrzeby dzieci. I wszystko jest w porządku, jeśli mama która je czyta ma na tyle silną samoocenę i wiarę w siebie, aby wyłowić z nich cenne onformacje, a pozostałe odrzucić. Gorzej jest wtedy, kiedy czyta je mama, która nie wierzy w siebie i w swoją intuicję. I wtedy przyjmuje wszystko jako pewnik i stosuje metody nie w oparciu o potrzeby swoje i swojej rodziny, tylko w oparciu o ogólne założenia.A system rodzinny nie składa się z ogólnych założeń, tylko indywidualnych cech charakteru i temperamentu wszystkich domowników.

Co zrobić, aby żyło Wam się lepiej? Przemyśleć raz jeszcze założenia wychowawcze i skonfrontować je z indywidualnymi potrzebami domowników. Być może siedzenie na wychowawczym przez 3 lata wcale nie jest dla Was i może poczujecie się lepszymi mamami, pracując 8 godzin dziennie i wracając szczęsliwe i stęsknione do swoich dzieci? A może zamiast pracować po ukończeniu macierzyńskiego, wolałybyście pobyć w domu z dzieckiem trochę dłużej? Zastanówcie się i podejmijcie decyzję w oparciu o Wasze potrzeby, a nie wytyczne. To przyniesie o wiele więcej dobrego!

3. Po trzecie dlatego, że zapomniałyście o sobie i przestałyście o siebie dbać.

Pamiętacie? Zanim zostałyście mamami, chodziłyście na kawę z przyjaciółką, włóczyłyście się godzinami po sklepach, biegałyście, chodziłyście na fitness i miałyście dużo planów na przyszłość. Ubierałyście się ładnie, robiłyście makijaż i dbałyście o swój wygląd. Czytałyście gazety i książki, słuchałyście muzyki. Brałyście kąpiel przy świecach i piłyście wino z mężem. Czasem w drodze w pracy do domu kupowałyście sobie czekoladę, a czasem kwiatka. I nagle po urodzeniu dziecka to wszystko ucichło. Przestałyście dbać o siebie i o swoje kobiece oraz indywidualne potrzeby. Krok po kroku zrezygnowałyście z wielu rzeczy, tłumacząć się zmęczeniem, brakiem czasu, brakiem motywacji. Zaczęłyście chodzić w dresach, bo tak wygodniej, brać prysznic, bo szybciej, a zamiast czekolady dla siebie, postanowiłyście kupić dziecku nową grzechotkę. Tak jakbyście przekroczyły jakąś magiczną granicę, za którą nie ma już miejsca dla Was. Otóż to miejsce wciąż tam jest! A granica jest tylko w Waszej głowie 🙂

Wciąż możecie robić te wszystkie miłe rzeczy, które robiłyście wcześniej. Dziecko przecież w tym nie przeszkadza. Nie jest też żadnym ograniczeniem. Zachęcam Was do stopniowego powrotu do realizacji Waszych potrzeb, bo dzięki temu poczujecie się dobrze ze sobą, zaczniecie się częściej uśmiechać, zacznie Wam sie chcieć bardziej i wtedy nagle odkryjecie, że macierzyństwo jest wspaniałym dopełnieniem Waszego życia, a nie przeszkodą w realizacji Waszych planów.

4. Po czwarte dlatego, że uznałyście, że będąc mamą, nie możecie być jednocześnie sobą.

Z góry założyłyście, że teraz jest czas dla dzieci, a póżniej przyjdzie czas dla Was, jak dzieci podrosną. Wasze potrzeby mogą być odłożone na później, bo teraz macie być głównie mamami i spełniać potrzeby swoich dzieci. Nic bardziej mylnego. Wasze życie może wciąż toczyć się tym samym torem, co wcześniej, a Wy możecie jednocześnie zaspokajać potrzeby dzieci i swoje własne. Uczyć się właściwego balansu i być takie, jak wcześniej. Bycie mamą zakłada również bycie sobą 🙂 Kiedy będziecie szczęśliwymi kobietami, to będziecie również szczęśliwymi mamami!

Namawiam Was dziewczyny do przejęcia odpowiedzialności za siebie, swoje wybory i samopoczucie, przewartościowania założeń, odkrycia swoich potrzeb i realizacji siebie, abyście za 2 lata nie obudziły się sfrustrowane faktem, że nie macie swojego życia, pasji i marzeń, bo wszystko pochłonęło macierzyństwo.

Jeśli czujecie, ŻE ZAPOMNIAŁYŚCIE O SOBIE i macie ochotę to zmienić, to zajrzyjcie TUTAJ!!!

 

 

  1. cytrynowedrzewo napisał(a):

    Ja, co prawda, nie jestem mamą, ale myślę, że rzeczy, o których piszesz są uniwersalne i mogę dopasować pod siebie 🙂

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Tam, myślę że masz rację. Tak naprawdę każdy z nas powinien dobrze czuć się ze sobą i dbać o swoje potrzeby. Bo wtedy będzie wsparciem dla innych 🙂

  2. Żaneta Bomba napisał(a):

    Zgadzam się w 100% 🙂

  3. Karolina Kary B napisał(a):

    Prawdą jest, że trzeba wygospodarować czas dla siebie. Tylko dla siebie. Na hobby, na relaks, czy chociażby na nicnierobienie.

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Karolina tak i dać sobie na to wszystko pełne przyzwolenie, a czasem nawet się trochę zmusić! Znaleźć taką równowagę, która zaspokoi nasze potrzeby na wszystkich płaszczyznach 🙂

  4. Ola Sobiegraj napisał(a):

    Zgadzam się w 100%. Dodałabym jedno – może wytłumaczenie, mam nadzieję że nie wymówke. Bo tak jest na samiutkim początku. Przez kilka pierwszych tygodni. I potem tak człowiek leci…Bo mu się wydaje że inaczej się nie da.
    Potrzebne są takie teksty.
    Egoizm jest potrzebny. Myślę, że to ważne, by nauczyć tego egoizmu też nasze dzieci!

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Olu, masz rację. Dobrze to nazwałaś, człowiek leci, bo wydaje mu się, że tak musi być! A naprawdę może być inaczej, można dbać z czułością o dziecko i z równie dużą czułością o siebie 🙂 Zdrowy egoizm jest zawsze potrzebny, między również po to, o czym wspominasz, aby nauczyć dzieci akceptacji naszych potrzeb i szacunku do naszego czasu.

Dodaj komentarz