Dlaczego nie chodzę po domu w dresach

Od razu uprzedzę Wasze oburzenie: absolutnie nie mam nic przeciwko tej części garderoby! Mam w swojej szafie spodnie dresowe, legginsy i bardziej wyjściowe spodnie z tkaniny dresowej. Jednak nie lubię siebie w typowych dresach i czuję się w nich dość niechlujnie. Tak jak i większość z Was, nachodzi mnie czasem nieodparta pokusa, aby ubrać po domu coś mega wygodnego, miękkiego i luźnego. Szczególnie wtedy, gdy pracuję z domu, nie mam spotkań i nie muszę się pokazywać ludziom.

Wtedy zazwyczaj ubieram legginsy i luźną koszulę, splatam warkocza albo związuję koka i robię delikatny makijaż. Czasem wkładam bawełnianą sukienkę, a czasem luźne jeansy, które specjalnie zakupiłam na takie okazje. Do tego milutki sweter i czuję się dobrze. Czasem są to spodnie z dresowej tkaniny, a do tego koszula dla kontrastu! Nawet w takie dni, nie ubieram typowych dresów 🙂 A już na pewno nie takich, które są rozciągnięte, za duże albo zniszczone. W kwestii ubioru zawsze staram sie podejmować wysiłek, a jak mi się nie chce i nie mam weny, to szukam inspiracji na modowych stronach i blogach.

Dlaczego?

  • Przede wszystkim dlatego, że nie czuję się w nich dobrze będąc w pracy, a pomimo tego, że nie mam spotkań i nie wychodzę z domu, to wciąż pracuję przy komputerze.
  • Również dlatego, że czuję się w dresach mniej atrakcyjnie i jakoś tak niechlujnie i moje samopoczucie psychiczne wtedy również jest bardziej “niechlujne”, jeśli można tak to nazwać.
  • Wtedy również spada mój poziom motywacji, rozleniwiam się i nie podejmuję wysiłku.
  • Jestem bardziej skłonna do gorszych nastrojów, narzekania i smutku.
  • Nie chodzę w dresach również dlatego, że szanuję siebie i lubię o siebie dbać! I właśnie schludny ubiór jest dla mnie jednym z elementów dbania o siebie.
  • Również dlatego, że lubię wyglądać ładnie dla mojego męża! Sama nie chciałabym, aby on chodził przy mnie w dresach.
  • Dlatego, że lubię moje ubrania i nie szkoda mi ich nosić po domu (nawet tych najlepszych).
  • Nie chodzę, bo po prostu nie chcę!

Moja mama ostatnio powiedziała do mnie tak:

“Wiesz kochanie, zawsze Cię podziwiałam, że nawet siedząc w domu z dziećmi, zawsze byłaś ładnie ubrana i miałaś makijaż. Wiele kobiet o to nie dba, a Ty zawsze znajdowałaś na to czas!”

To prawda. Nawet w te dni, kiedy mi się nie chciało, starałam się o siebie zadbać. Nie zawsze miałam makijaż, ale zawsze wybierałam czyste, wygodne i ciekawe zestawy ubrań, które pomagały mi się poczuć lepiej. Używałam perfum i zakładałam ładną bieliznę. Dla samej siebie, dla mojego samopoczucia psychicznego, dla mojego męża i mojej córeczki, dla której już zawsze będę przykładem w kwestii kobiecości!

Jestem psychologiem i wiem, jak bardzo wygląd zewnętrzny potrafi wpłynąć niekorzystnie na nasze samopoczucie psychiczne. Nie bez powodu na rynku księgarskim można znaleźć mnóstwo książek o ubiorze, stylu i samopoczuciu. Ich autorzy odwołują się do naszej motywacji, poczucia wartości i umiejętności dbania o siebie. Zazwyczaj jest tak, że kiedy czujemy się dobrze ze sobą, to dbamy o swój wygląd i swoje ciało, zdrowo się odżywiamy, ruszamy się i podejmujemy wysiłek. Kiedy czujemy się ze sobą kiepsko, mamy pogorszone samopoczucie, nie wierzymy w siebie i brakuje nam motywacji, to zaniedbujemy siebie na wszystkich płaszczyznach. I tworzy się błędne koło!

Aby nie popaść w marazm, aby nie stracić motywacji, nie rozleniwić się i nie zaniedbać, dbam o swój wygląd zewnętrzny. Bo mój wygląd to taka wizytówka mnie samej i pierwsza rzecz jaką widzę w lustrze, ilekroć obok niego przechodzę. Kiedy widzę siebie zadbaną, czuję się lepiej i jestem w stanie się bardziej motywować, ale kiedy widzę siebie zaniedbaną, moja motywacja do działania spada.

Jeśli więc chodzisz w dresach, bo jest to wymówka, aby o siebie nie dbać, to zamień je na wygodny i ciekawy domowy strój, który poprawi Twój humor. A jeśli nosisz dresy, bo je lubisz i wciąż masz w sobie dużo pasji, motywacji, energii i uważasz, że jesteś piękna, to zdecydowanie są one dla Ciebie stworzone!

Poniżej zamieszczam króciutki fragment anonimowego tekstu, który bardzo lubię:

“(…)Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku – masz być zawsze piękna! (…)”

  1. To prawda, że wygląd zewnętrzny wpływa na nasze samopoczucie. Ja w domu rzadko chodzę w dresach, chyba , że faktycznie mam jakiś gorszy dzień, czuję się źle, bądź p prostu mam na to ochotę. Jednak zdecydowanie bardziej wolę chodzić w tunikach. Czuję się wtedy lepiej 🙂 Jest mi wygodnie, a jednocześnie czuję się bardziej kobieco. Nie zawsze się maluję w domu, choć faktycznie może częściej powinnam, by czuć się jeszcze fajniej 🙂 Tak w ogóle to przypomniałaś mi o leginsach – one są świetne ! Faktycznie – miałam też taki czas, że bardzo je lubiłam. Potem były już do wyrzucenia, a ja nie kupiłam nowych (nie wiem czemu). A to świetna sprawa :))

Dodaj komentarz