Jak wyjść z domu, kiedy dziecko płacze, a Tobie pęka serce?

Zdarza się, że kiedy wychodzę z domu sama, jedno z moich dzieci przykleja się do mnie, płacze i prosi mnie, żebym nie szła. Dzieje się tak od 6 lat, odkąd zostałam mamą. Oczywiście nie za każdym razem kiedy wychodzę, ale czasem tak się właśnie dzieje. Kiedyś reagowała tak córeczka, dziś częściej synek, bo jest młodszy. Serce mi się wtedy kraje, ale wychodzę pomimo tak trudnych reakcji moich dzieci. Brzmi trochę okrutnie. Ale gdybym za każdym razem została w domu, to nie pokazałabym dzieciom moich granic i nie nauczyła tego, że ja też mam swoje potrzeby. Nie dałabym im szansy, aby pobyć z tatą. Nie pozwoliłabym im się oderwać ode mnie. Nie dałabym im szansy na naukę tego, że jak mama wychodzi, to potem wraca i że można wytrzymać bez niej kilka godzin. I przede wszystkim nie dałabym sama sobie szansy na rozwój, na dobre samopoczucie, na odrębność, odpoczynek i realizację siebie. Zazwyczaj, kiedy jestem za drzwiami i znikam z pola widzenia, moje dzieci zaczynają się z powrotem bawić, normalnie jedzą i idą spać. Wiedzą, że kiedy wrócę, to przyjdę i pocałuję je na dobranoc!

Piszę o tym, ponieważ wiem, że Tobie też kraje się serce, kiedy widzisz smutek w oczach dziecka i wiem, że często rezygnujesz z siebie z obawy przed tym, aby Twó maluch nie cierpiał. Tylko często jest tak, że kiedy mama przestaje dbać o siebie z obawy przed reakcją swojego dziecka, to nieświadomie zaczyna rezygnować z własnych potrzeb. A takie zachowanie nie służy nikomu, ponieważ w mamie rodzi się frustracja i rezygnacja, którą przekazuje dziecku, czy tego chce czy nie.

Jeśli mama spędza z dzieckiem od urodzenia dużo czasu, wtedy normalne jest, że dla dziecka staje się najważniejsza i to właśnie z nią maluch będzie chciał zostawać, szczególnie w sytuacjach angażujących emocje albo zmęczenie, czyli w porze zasypiania albo wtedy, kiedy będzie chory. To mama będzie dla dziecka osobą, przy której będzie się czuł najbezpieczniej. I jeśli nie jest przyzwyczajony od małego, że zostaje z innymi osobami przez dłuższy czas, to będzie mu smutno, kiedy mama zdecyduje się na wyjście z domu bez niego.

Tylko, że mama też jest człowiekiem, też przeżywa różne emocje i frustracje, miewa problemy, swoje potrzeby, pasje i pracę. Mama, tak jak każdy inny ma prawo do tego, aby wyjść z domu sama, bez dzieci i zająć się sobą. I kiedy rezygnuje z siebie, w obawie przed skrzywdzeniem dziecka, wtedy nieświadomie obwinia dziecko za brak możliwości realizacji siebie i swoich potrzeb. A dziecko zawsze zaakceptuje decyzje mamy, jeśli tylko ona sama będzie mocno w to wierzyć.

Zapewniam Cię, nie wyrządzisz swojemu dziecku krzywdy, wychodząc z domu bez niego. Porzuć lęk i strach, a także wszelkie wyrzuty sumienia. Powiedz dziecku, że zamierzasz wyjść i że wrócisz (to ważne). Pozwól przejąć odpowiedzialność za dziecko tacie, babci albo niani (to też ważne). Zajmij się sobą przed wyjściem, zamiast stresować się tym, co będzie potem. Upewnij się, że dobrze robisz, znajdź w sobię motywację i wyprowadź siebie z domu! W ten sposób zadbasz nie tylko o siebie, ale i o dziecko, ucząc je szacunku dla Twoich potrzeb i dając mu możliwość odseparowania się od Ciebie choć na chwilę 🙂 Nie tłumacz zbyt wiele dziecku, nie rozczulaj się nad nim i nad sobą, nie rób smutnej miny. Bądź pewna siebie i zdecydowana. Uśmiechaj się. Postaraj się być spokojna i opanowana. Dzięki takiej postawie dziecko uwierzy w Twoją decyzję i przyjmie ją bez zastrzeżeń. Bo przecież skoro mama tak mówi, to znaczy, że tak właśnie jest. Mama teraz wychodzi, ale później wróci (bo tak powiedziała). Wyjdź nawet wtedy, kiedy dziecko płacze. Na pewno przestanie po Twoim wyjsciu, zobaczysz. A kiedy już wyjdziesz z domu, to nie myśl o tym, co dzieje się za drżwiami. Tylko ciesz się czasem sama ze sobą 🙂

(Wyświetlono 139 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)
  1. happyfriend.pl napisał(a):

    Nie można bać się po prostu wyjść. Rozumiem doskonale że w takich momentach, gdy patrzymy na zapłakaną twarz dziecka pęka nam serce, ale jeśli zostaniemy, pozwolimy dziecku na emocjonalny szantaż… Za chwile staniemy się więźniami własnych dzieci…

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Tak, myślę, ze istnieje wysokie ryzyko, że tak właśnie się stanie! Dziekuję za komentarz 🙂

Dodaj komentarz