Moje najpiękniejsze zasady wychowawcze: miłość, czułość i głęboki szacunek

Niedawno opublikowałam na moim fanpage post o tym, że według mnie dzieci nie muszą być grzeczne i że naturalną potrzebą rozwoju każdego człowieka, jest doświadczanie świata na swój własny unikatowy sposób. Ten post wzbudził Wasze olbrzymie zainteresowanie i otrzymałam od Was prośby, aby rozwinąć temat i napisać więcej o tym, jak pomóc dzieciom rosnąć w zdrowych zasadach, jednocześnie nie ograniczajac ich wolności. Dziękuję za Wasze zaufanie i tyle miłych słów w stosunku do moich postów i artykułów. Zazwyczaj piszę je od serca i bardzo się cieszę z tego, że Wam pomagają. Sama wciąż się uczę, wzrastam, upadam, doświadczam (człowiek uczy sie całe życie), dlatego nie powiem Wam dokładnie, co macie zrobić, aby odnaleźć właściwy balans. Mogę Wam jedynie napisać o naszej rodzinie, o moim przykładzie i o tym, co według mnie działa najlepiej 🙂

Kiedy prawie 7 lat temu urodziła się moja córeczka, wprowadziłam w nasze życie wiele książkowych zasad. Nie wiedziałam nic o macierzyństwie, nie czułam się pewnie w roli mamy i wierzyłam, że te zasady nam pomogą. Z dnia na dzień życie weryfikowało nasze podejście i zasady ulegały zmianie. Kiedy 3 i pół roku temu urodził się nasz synek, wierzyłam w siebie, wiedziałam, z czym wiąże się macierzyństwo i nie potrzebowałam już tak wielu książkowych zasad, aby czuć się bezpiecznie. Od tamtej pory w naszym domu nie ma książkowych zasad i metod. Są za to określone zasady wynikające z potrzeb naszej indywidualnej rodziny, dopasowane do naszego stylu życia i pochodzące z głębi serca i ciągłych, codziennych obserwacji naszej czwórki. Nasze zasady nie są stałe. One się zmieniają wraz z naszym rozwojem i potrzebami każdego członka naszej rodziny. Jeszcze 5 miesięcy temu jedliśmy słodycze, a teraz nie ma już na nie miejsca w naszym domu. Kiedyś częściej denerwowaliśmy się na dzieci. Teraz pracujemy z meżem nad sobą i swoim poczuciem wartości, aby dać dzieciom lepsze wsparcie. Dziś dzięki drodze rozwoju, którą wybrałam, jestem w innym miejscu niż kilka lat temu, mam inną wrażliwosć na siebie i potrzeby mojej rodziny, jestem gotowa uczyć się, zmieniać i podążać za potrzebami moich bliskich. Jestem za to wszystko bardzo, bardzo wdzięczna. Świadome życie, w którym podejmuję moje własne wybory jest najlepszym, jakie mogłabym sobie wyobrazić 🙂

Tak naprawdę dzieciom nie potrzeba wiele do szcześcia. Kiedy mają stabilnych i szcześliwych rodziców, to cała reszta układa się sama! Dzieci nie muszą być grzeczne ani ciche, bo jest to ich forma ekspresji siebie. Nie muszą być upominane, ponieważ wiedzą wystarczajaco dobrze, co robią źle. Nie muszą być krytykowane, karane i oceniane, ponieważ zasługują na szacunek i akceptację. Aby zdrowo i szczęśliwie rosnać potrzeba im duuużo miłości, radości, czułości, mądrej wolności i zdrowych zasad.

Myślę, że jedną z ważniejszych rzeczy, którą należy zrobić, zanim ustali się domowe zasady, jest szczera rozmowa z samą sobą i współmałżonkiem. W tej rozmowie warto określić nasze potrzeby, ograniczenia, wady, zalety, a także nasze mocne i słabe strony. Warto ustalić obszary naszej pracy i rozwoju, nie biorąc pod uwagę dzieci. Dzieci zawsze opierają się na tym, co mówi rodzic i zawsze zaakceptują zasady, które będą jasno określone, dobre, zrozumiałe i nie naruszające niczyich granic. Jeśli ponadto rodzic będzie spokojny, opanowany i pewny siebie, to dziecko bez sprzeciwu dopasuje się do reguł, ponieważ będzie czuło, że są one wynikiem miłości i głębokiego szacunku. Pisząc “zasady” mam na myśli pewne założenia wychowawcze, których trzymamy się z mężem, aby ułatwić życie rodzinne nam wszystkim. Rodzina to mały system, a w każdym systemie powinny być ustalone pewne reguły, aby każdy jego członek wiedział, co może, a czego nie, aby nie naruszać granic innych członków systemu. Silny rodzic, który wierzy w siebie i wie, czego chce zawsze zapewni swoim dzieciom poczucie bezpieczeńtswa i będzie filarem, na którym wszystko się będzie stabilnie trzymało. Dlatego uważam, że taka szczera rozmowa z samą sobą i współmałżonkiem jest kluczowym początkiem kreowania domowych założeń 🙂 Ja wiem na przykład, że wieczorem jestem dosć szybko zmęczona, dlatego staram się położyć dzieci spać na tyle wcześnie, aby nie naruszać swoich fizycznych granic. Gdybym pozwoliła dzieciom szaleć do późna, to nie miałabym siły i cierpliwości zająć się nimi wieczorem i być dla nich wsparciem w ważnym czasie zasypiania. Dlatego dopasowuję pewne zasady do moich własnych ograniczeń i możliwości.

Obserwacja dzieci jest drugą ważną rzeczą w ustalaniu zasad w mojej rodzinie. Każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje odmiennego traktowania. Ja na przykład wiem, że moja córeczka ma bardzo niską tolerancję na zmęczenie fizyczne i wiem, że kiedy ma cieżki dzień, to zazwyczaj później odreaguje emocje w domu. Wiem, że w takie dni powinnam pilnować, aby poszła spać wcześniej niż zwykle, ograniczyć jej dodatkowe bodźce, a jeśli nie mogę jej tego zapewnić, to pomóc jej w emocjonalnym kryzysie. Dzięki obserwacji i świadomości pewnych zachowań, zyskuję większą kontrolę nad sytuacją i mam więcej cierpliwości do sytuacji trudnych i emocjonalnych. Każdego dnia staram sie spojrzeć na moje dzieci i męża z pozycji obserwatora i zastanowić sie chwilę, czego najbardziej im dziś potrzeba. To pomaga mi uzyskać spokój i potrzebny dystans, a także akceptację i zrozumienie moich najbliższych.

Dzieci potrzebują bardzo dużo miłości, czułości, dotyku, wspólnego czasu z nami, akceptacji ich odmienności, mądrej wolności i zdrowych jasno określonych zasad. Są to najważniejsze podstawy mojego macierzyństwa. Aby zapewnić moim dzieciom miłość i czułość, bardzo dbam o mój rozwój wewnętrzny, zaspokojenie moich potrzeb i pracę nad sobą. Tylko dzięki temu, że mam coraz lepszy kontakt ze sobą, mogę lepiej zrozumieć moje dzieci. Uczę się codziennie zdrowej akceptacji samej siebie po to, aby mieć silne poczucie wartości, dzięki któremu będę w stanie stworzyć moim dzieciom bezpieczny i dobry świat. Każdego dnia wieczorem masuję moje dzieci po 10 minut i śpiewam im mantry, aby czuły moją bliskosć i miłość. Staram się nie nadużywać słów: “nie wolno”, “nie można”, aby nie tworzyć dzieciom świata zakazów i nakazów. Tworzymy wspólnie z całą rodziną co jakiś czas tablicę zasad, które dotyczą się wszystkich członków naszej rodziny, tak aby każdy mógł się do niej odwołać i przypomnieć sobie, co jest w naszym domu ważne.

Myślę, że w rodzicielstwie ważne jest to, aby dzieci miały dużo wolności i przestrzeni do poznawania świata. Wydaje mi się, że moje dzieci nie potrzebują przypominania o tym, co moga robić, ponieważ pomagam im poznawać świat na ich własny sposób i pozwalam im popełniać błędy. Słowo “nie wolno” używam, kiedy widzę, że naruszane są domowe zasady albo kiedy zbliża się obiektywne niebezpieczeństwo. W innych przypadkach pozwalam dzieciom podjąć decyzję samodzielnie, nie krytykuję za niepowodzenia, a jak popełnią błąd, który wpływa również na inne osoby, to mówię na przykład: “wiesz, następnym razem możesz zrobić … “). Kiedy coś zniszczą, potłuką, zgubią, to nigdy im tego nie wypominam, tylko opowiadam o podobnej sytuacji, która mi się przydażyła, aby dać im wsparcie. Dzieci wiedzą, że mogą się pobrudzić, że nie muszą lubić wszystkiego, że mają prawo wyboru, że mogą odmawiać, że mogą testować, wyrażać emocje nie krzywdząc innych, mogą mieć zły humor, wspinać się na drzewa i mieć swoje zdanie. Wiedzą też, że liczy się szacunek do innych ludzi, świata, jedzenia i rzeczy materialnych.

Uczę moje dzieci szacunku do dorosłych, ponieważ uważam, że jest to bardzo ważna częsc naszego życia. Żyjemy w pięknym świecie, natura obdażyła nad wieloma dobrami i stworzyła niesamowitą różnorodność ludzkich charakterów i potrzeb. Uczę moje dzieci wrażliwości na to wszystko. Przypominam im o tym, aby mówić “dzień dobry”, odpowiadać na pytania, być miłym wobec siebie nawzajem, aby respektować prawa innych ludzi i nie naruszać granic innych. Uczę też szacunku wobec świata i pokazuję, jak oszczędzać wodę, jedzenie, nie deptać trawy i nie zabijać robaczków. Pokazuję to swoją postawą i wierzę, że dzieci nauczą się tego wszystkiego głównie ode mnie. Staram się nie krytykować innych ludzi i nie oceniać. Nie przeklinam i nie używam wulgaryzmów. I myślę, że jest to dla nich najbardziej wartościowa nauka dobrego życia w zgodzie ze zdrowymi zasadami 🙂

Bardzo rzadko egzekwuję od dzieci coś na siłę, raczej staram się je zachęcać. Nie każę im mówić “dzień dobry”, tylko opowiadam o tym, dlaczego jest to piękne 🙂 Mówię o tym, dlaczego warto być miłym dla innych, ale nigdy nie mówie: “masz być miły bo tak i już”. Pokazuję, ze warto, a jednocześnie daję im wybór. Myślę, że nawet najmłodsze dzieci są tak wrażliwe na dobro i tak niesamowicie mądre, że nie trzeba im zbyt wiele tłumaczyć i zabraniać. Wystarczy powiedzieć: “Wiesz, możesz włożyć rękę do toalety, ale musisz wiedzieć, że są tam groźne bakterie, od których możesz zachorować”. Czasem samo pozwolenie na doświadczenie czegoś samodzielnie przez dziecko, zaspokaja jego potrzebę odkrywania świata. Według mnie mądra, kontrolowana wolność przynosi o wiele więcej korzyści niż krótkie zakazy, które tworzą olbrzymie ograniczenia i nie wyjaśniają dziecku jak działa nasz piękny świat. Można też powiedzieć dziecku” “w naszym domu nie wkładamy rąk do toalety i proszę Cię, abyś tego nie robił” i powtarzać tak za każdym razem, kiedy dziecko zbliża się do toalety. I to też jest ok. Nie jest ok straszenie, krzyk i brak knsekwencji. To tworzy chaos w głowie dziecka i w konsekwencji maluch nie wie, co jest właściwe, a co nie jest.

A jakie zasady panują w naszym domu?

  • przede wszystkim szanujemy siebie wzajemnie i nie używamy przemocy
  • nie krzyczymy (jeśli tak się zdarzy, to idziemy się uspokoić do bezpiecznego dla nas miejsca)
  • pomagamy sobie wzajemnie, dzielimy się obowiązkami
  • sprzątamy po sobie (zabawki, naczynia, śmieci, ubrania)
  • uczymy się słuchać i nie przerywamy w pół zdania
  • chodzimy spać wcześnie i śpimy w swoich łóżkach
  • jemy wspólne posiłki
  • uczymy się rozwiązywać problemy poprzez rozmowę i dyskusję (staramy się nie skarżyć, nie krytykować i nie oceniać)
  • każdy ma prawo do czasu wolnego, odpoczynku i relaksu
  • mama i tata są równi i można zgłaszać problemy do obijga z nich 🙂

Każdy ma jeszcze dodatkowo swoje obowiązki na mierę potrzeb i możliwości. Na przykład Amelka chodzi do szkoły, więc musi wypełniać już obowiązki szkolne. Nie zmuszamy jej jednak do tego z mężem, tylko informujemy o konsekwencjach nie wykonania pewnych rzeczy na czas. Dajemy jej wybór, zachęcając do wykonywania obowiazków szkolnych jak najszybciej po powrocie do domu i nie odkładania ich na wieczór, wierząc że w ten sposób nauczymy ją samodzielnego zarządzania swoim czasem 🙂

Poza tym dużo się przytulamy i całujemy, mówimy sobie miłe słowa i prawimy komplementy. Pozwalamy dzieciom być głośno, śpiewać, krzyczeć i dać upust ich ekspresji. Dbamy o potrzeby każdego z domowników i zmieniamy nasze zasady oraz założenia w miarę rozwoju naszej rodziny. Myślę, że kiedy jesteśmy wrażliwi na siebie, na świat i potrzeby dzieci, to kwestia zasad układa się sama. Kiedy wnikliwie wsłuchujemy się w siebie, dużo rozmawiamy i obserwujemy, to zazwyczaj dobrze wiemy, czego nasze dzieci najbardziej potrzebują i co zrobić, aby nasza rodzina funkcjonowała jak najlepiej.

Tak działa w wielkim skrócie 🙂 nasza rodzina. Nie jesteśmy idealni. Też czasem krzyczymy, płaczemy, tupiemy nogami i tracimy cierpliwość. Ale jednocześnie rozwijamy się, wyciągamy wnioski i podążamy za nieustającymi zmianami 🙂 Tak jest dobrze dla nas i tacy jesteśmy szcześliwi. Wierzę, że Wam również uda się stworzyć Wasz własny system założeń, który okaże się idealny dla Waszej unikatowej rodziny. Trzymam za to i za Was kciuki!

Ściskam Was mocno,

Lena

 

 

(Wyświetlono 178 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)
  1. MYTUMMY napisał(a):

    U mnie jest jeszcze mały problem z punktem: “Sprzątamy po sobie”, ale też uważam, że egzekwowanie “na siłę” nie ma sensu a może jedynie zaszkodzić:)

    • Pozytywne Rodzicielstwo napisał(a):

      Ja myślę, że można egzekwować i być konsekwentnym, ale nie straszyć, nie oskarżać i nie wymuszać, a raczej zachęcać i trochę pomagać 🙂 Wszystko przyjdzie z czasem, jeśli jest miejsce na konsekwentne i spokojne działania. Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz