Jak możesz zamienić wyrzuty sumienia na konstruktywne wnioski?

Pamiętam taką sytuację. Córeczka zaczęłą marudzić z powodu ubrania, które dla niej przygotowałam. Rano, wszyscy się szykujemy, mało czasu i te jęki, że ją cisnie, że nie pasuje, że nie wygodnie. Przez kilka poprzednich dni przechodziliśmy przez to samo i czułam, że kończy mi się cierpliwość. Na tyle, na ile potrafiłam powiedziałam spokojnie, aby przebrała się w to, co jej najbardziej pasuje. Na pytanie, dlaczego to ja nie wybiorę jej ubrania, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że wolę, aby wybrała to, w czym będzie jej wygodnie, aby uniknąć jej niezadowolenia. Córeczka zamknęła się w pokoju i zaczęła się przebierać. Dwa zestawy uznaliśmy z mężem za nieodpowiednie i w końcu poszła w trzecim. Odzież wierzchnią również wybrała sama. Wyszliśmy z domu. W drodze do szkoły, nawiązałam temat marudzenia przy ubieraniu się i poprosiłam córeczkę, aby zamiast marudzenia, po prostu zamieniła ubranie na inne. I tak będzie prościej dla wszystkich. Zawiozłam ją do szkoły, a w drodze powrotnej, czułam się jakoś nie tak. Coś mnie gryzło w środku.

Zastanowiłam się jeszcze raz nad tą sytuacją i wiedziałam, że czegoś mi w niej brakowało. Przytulenia, czułości, mamowego wsparcia i zapewnienia córeczki, że ja też mam takie dni, kiedy nic mi nie pasuje i że to zupełnie normalne. I poczułam się winna i smutna. Poczułam do siebie żal o to, że nie dałam mojemu dziecku wystarczająco dużo wsparcia. To nie był pierwszy raz, kiedy zaobserwowałam u siebie takie myśli. I pewnie dlatego tak szybko udało mi się je przechwycić. W tym momencie mogłabym się rozpłakać, użalić nad sobą, zacząć myśleć jak kiepską jestem mamą, zarzucić sobie brak czułości i generalnie “dokopać” sobie. Tak właśnie się czułam i tak podpowiadał wyuczony schemat reagowania. Ale ja nie poddałam się wyrzutom sumienia, ponieważ wiem dobrze, że nie przyniosłyby mi niczego dobrego. Takie myślenie spowodowałoby spadek mojego nastroju i kiepskie samopoczucie. A nie tego było mi potrzeba. Potrzebowałam siły i swojego własnego wsparcia. Na szczeście już o tym wiedziałam. I całą swoją mocą zaczęłam się zastanawiać, co mogę zmienić w swoim zachowaniu, aby okazywać dzieciom w przyszłości więcej zrozumienia i czułości.

Ta sytuacja nie była krzywdząca ani straszna. A ja nie wyrządziłam krzywdy dzieciom. Ta sytuacja uderzyła mnie w mój słaby punkt i pokazała obiektywne braki, nad którymi chciałabym pracować. Mogłaby spowodować moje wyrzuty sumienia. Ale ja na to nie pozwoliłam, ponieważ wiem, że w ten sposób jeszcze bardziej pogłębiłabym schemat zachowania, wmawiając sobie, jak kiepską mamą jestem. A ja już wiem, że jestem dobrą mamą, a jednocześnie człowiekiem, który popełnia błędy.

Przemyślałam wszystko na spokojnie i zastanowiłam się, co mogę zrobić , aby zaakceptować to, że mojej córeczce zdarza się pomarudzić i jak pozakać jej inny bardziej korzystny model reakcji. Wiem, że nie poprzez krytykę, pouczanie albo złoszczenie się. Mogę to zrobić poprzez miłość, akceptację, poczucie humoru i dużo przykładów. A przede wszystkim poprzez wewnętrzny spokój i pewność siebie. I tak właśnie zrobiłam, pożegnałam wyrzuty sumienia, a w zamian podjęłam konstruktywne kroki w kierunku zmiany mojego nastawienia.

W rodzicielstwie każdego dnia praktycznie zdarzają się nam sytuacje, w których moglibyśmy się zachować lepiej, spokojniej i być bardziej wrażliwi na potrzeby dzieci. Czasem bardziej pobłażliwi, a czasem stanowczy. To, że refleksja przychodzi często później niż działanie, nie oznacza, że popełniamy poważne błędy i że jesteśmy złymi rodzicami. Nie zawsze mamy wgląd w siebie w danej sytuacji. Czasem rzeczy dzieją sie zbyt szybko. A refleksja przychodzi dopiero po czasie. I jest ona dla nas cenną informacją o tym, co się stało. Jeśli nie jesteśmy zadowoleni ze swojego zachowania, to wcale nie musimy popadać w rozpacz i wyrzuty sumienia. W zamian możemy zastanowić się, skąd pochodzą nasze uczucia i dlaczego nie jesteśmy zadowoleni z naszej reakcji. Przemyśleć wszystko na spokojnie, przeanalizować sytuację, obejrzeć nasze uczucia i wyciągnąć konstryktywne wnioski na przyszłość. A później wcielić działanie w życie.

Każda trudna sytuacja może nas czegoś nauczyć. I tak warto na nią spojrzeć. Nie uciekać, nie poddawać się wyrzutom sumienia, tylko na spokojnie zastanowić się, czego nam brakuje, aby zareagować tak, jakbyśmy chcieli. Wybaczyć sobie niewłaściwą reakcję i nieumiejętność zareagowania inaczej (wybaczenie to bardzo ważny element zmiany zachowania, ponieważ daje nam wolność). Okazać sobie wsparcie (przecież nikt nie jest idealny). Jeśli potrzeba, to przeprosić dziecko. I na spokojnie zmienić schemat zachowania. Mi na przykład sytuacja, którą opisałam, pokazała że w wielu codziennych sytuacjach reaguję zbyt szybko i zbyt schematycznie. Poczułam to dokładnie w środku. I wiem, że to czułość i wyrozumiałość jest tym, czego bardzo chcę się w życiu nauczyć.

Jeśli więc zdarza Ci się czuć kiepsko z powodu Twoich reakcji, to zamiast czuć się winną, zastanów się, co uczucia Ci podpowiadają i zrób z nich właściwy użytek. W ten sposób przejmiesz odpowiedzialność i kontrolę za swoje reakcje, okażesz sobie wsparcie i wiele się o sobie nauczysz.

Powodzenia!

(Wyświetlono 127 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)

Dodaj komentarz