Wiem, że czasem jest Ci cholernie ciężko

Wiem, jak czasem ciężko zwlec się z łóżka rano i jak trudno znaleźć motywację do działania. Wiem, że czasem nie ma skąd wziąć energii i jedyne o czym marzysz, to żeby nie musieć nic robić. Wiem, że nie chce Ci się wstawać w nocy na kolejne zawołanie Twojego dziecka i wiem, jak bardzo marzysz o chwili samotności, spokojnej kawie i porządnej kąpieli. Wiem, że jesteś zmęczona, często smutna, sfrustrowana i samotna. Wiem, że masz dość krzyków, płaczów i histerii i że najchętniej sama usiadłabyś czasem z płaczem i rzuciła wszystko.

Wiem, ile masz trosk i dylematów, wiem przez co przechodzisz i rozumiem Ciebie.

Red Lipstick Mum

Tak, tak moje Drogie, pewnie dobrze się domyślacie, że będę Was dziś namawiać do pomalowania ust na piękny czerwony kolor! Odkąd stałam się dumną posiadaczką boskiej krwisto-czerwonej pomadki w cudownym złotym opakowaniu, zrozumiałam co tak naprawdę się w niej kryje. Tę pierwszą koralową szminkę dostałam w prezencie od mojej przyjaciółki. Byłam pogrążona w smutku, z powodu nieudanego projektu i moja kochana K. przybyła mi na ratunek z tak pięknym, kobiecym prezentem. Czerwona szminka mnie olśniła, była przepiękna i taka wytworna, ale w duchu pomyślałam sobie, że ta czerwień nie jest dla mnie. Nigdy wcześniej

Masowane i przytualnie – cudowny sposób na wzmocnienie relacji ze starszym dzieckiem

Wiecie dlaczego wciąż masuję moje dzieci? Poza wszystkimi dobrodziejstwami masażu, wiem jak moje dzieci szybko rosną i jak bardzo wymykają się spod moich skrzydeł. Wiem, jak stają się samodzielne i odrębne, a jednocześnie jak są bezbronne, ufne, delikatne i jak bardzo potrzebują kontaktu fizycznego ze mną. Im są starsze, tym więcej staram się je dotykać, przytulać, głaskać i masować, jeśli mi na to pozwalają. Dlaczego? Ponieważ noworodki i niemowlęta przytulamy naturalnie. Nosimy dużo na rękach, karmimy, ściskamy i wiecznie całujemy. Starsze dzieci tego dotyku nie dostają od nas aż tak dużo. Po pierwsze dlatego,

Kilka wskazówek, jak lepiej zarządzać swoim czasem

Wiele kobiet ma problem z organizacją czasu i ogarnięciem domowych obowiązków przy małych dzieciach. Z doświadczenia własnego i mam, które codziennie spotykam w mojej pracy, mogę Wam podpowiedzieć kilka trików, dzięki którym łatwiej ogarniecie domowe obowiązki, nie będziecie miały poczucia frustracji oraz czasu przeciekającego przez palce i znajdziecie choć trochę czasu dla siebie.

Od czego zacząć?

1. Wyśpij się!

Przede wszystkim od porządnego wyspania się. Wypoczęty organizm funkcjonuje lepiej, myślenie jest sprawniejsze, samopoczucie lepsze i mamy więcej energii do działania. Kiedy jesteśmy wypoczęci, bardziej nam się chce,

Jestem najlepszą mamą na świecie!!!

Moja córeczka wychodzi rano do przedszkola. Przez pół godziny marudzi, a właściwie to nieustannie jęczy, że niewygodnie, że to, że tamto. Młodszy brak bierze przykład z siostry i jęczy prawie tak głośno jak ona. My z mężem opanowani staramy się naprzemiennie tłumaczyć i nie zwracać uwagi. I w końcu przychodzi ten moment, kiedy czara się przelewa i wszyscy na siebie wrzeszczymy. Mąż na córkę, że ma się ubierać, ja na męża, córka dalej jęczy, a synek krzyczy, żeby mu włączyć bajkę. Istna wieża Babel. Wieczorem jakby nigdy nic bawimy się, ganiamy po domu, skaczemy po łóżkach, gilgoczemy, czytamy bajki, przytulamy i buziakujemy.

Następnego

Ciągły pośpiech-wybór czy wewnętrzny przymus?

Spotkałam jakiś czas temu kolegę. Nie widzieliśmy się dość długi czas, więc staliśmy i wymienialiśmy się nowinkami z naszego życia. Bardzo dużo się u niego działo: przedszkole, praca, dzieci, wyjazdy. U mnie też: praca, spotkania, dzieci. Zaproponowałam, że może wpadnie do nas na kawę z rodziną. Zmartwiony pokręcił głową i stwierdził, że na pewno nie teraz, bo tyle rzeczy się dzieje i tak mało czasu na wszystko. I kawa jest wykluczona. Po czym pobiegł pędem do domu. Ja z wózkiem poczłapałam się do swojego. Kilka dni wcześniej rozmawiałam przez telefon z koleżanką. Ona też na nic nie miała czasu i z niczym

Bądź dla siebie dobrym rodzicem

Budzę się rano i w głowie natychmiast pojawia się lista rzeczy do zrobienia. I już nie cieszę się tym, że żyję i tym, że śnieg za oknem, tylko zastanawiam się, jak zdążę ze wszystkim do wieczora. Krzyczę na córeczkę, że ma się pospieszyć z ubieraniem i zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia. Stoję przed lustrem i martwię się kondycją skóry i nowymi zmarszczkami. Nie podobają mi się sińce pod oczami i blada cera. Piję kawę w pośpiechu, jem na stojąco. Nie mam czasu na zabawę z dziećmi, na przeczytanie im książki. W związku z tym mam wyrzuty sumienia, że tego nie robię. A kiedy wychodzę sama wieczorem, to mam wyrzuty, że robię coś dla siebie.

Marzenia się “NIE” spełniają, marzenia się spełnia

Buszowałam wśród wieszaków z ubraniami w sklepie, kiedy doszły mnie fragmenty rozmowy ekspedientki z pewną panią. Z rozmowy wywnioskowałam, że panie się znają i po koleżeńsku sobie rozmawiają. Pani opowiadała ekspedientce o swoim trudnym życiu, z dużym naciskiem na słowa: trudne, beznadziejne, nic się nie da z tym zrobić…Ekspedientka próbowała koleżankę pocieszyć. Mówiła, że wszystko będzie dobrze, że trzeba wierzyć. Pani z olbrzymią siłą broniła się, że na pewno lepiej nie będzie, że sytuacja jest beznadziejna, że ją spotykają tylko nieszczęścia, a marzenia to jakieś bujdy. Ona nie wierzy w elfy i

Dzieci i brud idą w parze

Przypomina mi się niedawna sytuacja. Niedziela. Idziemy na spacer na plac zabaw. Na dworze jest ciepło. Moja córeczka ma na sobie śliczną letnią sukienkę, białe rajstopy (kupione na specjalną okazję, ale tak bardzo chciała je ubrać, że nie potrafiłam odmówić), włosy zaplecione w warkocz. Przed wyjściem z domu dostrzegam wielką dziurę z tyłu sukienki. Informuję Amelkę o tym fakcie i oferuję, że przyszyję odpadającą falbankę. Amelia nie przyjmuje mojej pomocy twierdząc, że ona tak lubi i że jej się nie chce teraz sukienki ściągać. No to idziemy. Z dziurą. Po drodze są lody i podskoki, a na placu zabaw szaleństwa. Wracamy

Beksa, fajtłapa czy maruda?

Ostatnio bardzo często dostrzegam pewną smutną kwestię w podejściu dorosłych do dzieci. Mianowicie, słyszę i widzę, jak mamy, tatusiowie, nianie i babcie rozmawiają niepochlebnie o dzieciach, w ich obecności. Tak jakby maluchy nie istniały, nie słyszały i nie rozumiały naszych słów. “Ależ on się nie słucha”, “Taka z niej beksa, że już mnie zaczyna denerwować”, “Już nie mam siły z tym nocnym wstawaniem”, “Jestem taka zmęczona”, “To nasze dziecko jest takie niegrzeczne”, “On wciąż choruje, taki słaby ten nasz dzieciak”, “Nie rozumie, jak do

Page 5 of 9
1 2 3 4 5 6 7 8 9