Archiwum Tagów: dzieci

Dzieci i brud idą w parze

Przypomina mi się niedawna sytuacja. Niedziela. Idziemy na spacer na plac zabaw. Na dworze jest ciepło. Moja córeczka ma na sobie śliczną letnią sukienkę, białe rajstopy (kupione na specjalną okazję, ale tak bardzo chciała je ubrać, że nie potrafiłam odmówić), włosy zaplecione w warkocz. Przed wyjściem z domu dostrzegam wielką dziurę z tyłu sukienki. Informuję Amelkę o tym fakcie i oferuję, że przyszyję odpadającą falbankę. Amelia nie przyjmuje mojej pomocy twierdząc, że ona tak lubi i że jej się nie chce teraz sukienki ściągać. No to idziemy. Z dziurą. Po drodze są lody i podskoki, a na placu zabaw szaleństwa. Wracamy

Czy ty też wychowujesz leniuszka?

Jakiś czas temu spotkałam sąsiadkę. Właśnie wróciłam z dziećmi z zakupów i zaparkowałam wózek wyładowany po brzegi: zakupy, rzeczy z przedszkola, torba i synek. Sąsiadka mieszka na tym samym piętrze, więc zaoferowała nam swoją pomoc. Z wielką ulgą skorzystałam. Powiedziałam, co może zabrać i zaczęłam się wspinać w górę, zostawiając ją i moją córeczkę w tyle. I nagle słyszę jak mówi do Amelki: “Ja wezmę tę dużą torbę, a Ty dwie mniejsze. Jesteś już duża i myślę że sobie poradzisz”. Córeczka coś tam bąknęła, że nie da rady, ale sąsiadka tak ją zmotywowała, że doniosła to,

Przytul mnie!

Uwielbiam się przytulać. Uwielbiam fizyczną bliskość moich najbliższych, lubię ich dotykać i głaskać. Uwielbiam ciepło moich dzieci, ich małe rączki zawieszone na mojej szyi i główki przytulone do klatki piersiowej. Bardzo lubię przytulać się do męża, dostawać oślinione buziaki od małego synka i być przytulana przez córeczkę. Lubię, kiedy mój synek zasypia i domaga się dotyku i mojej bliskości. Głaskam go wtedy i masuję po pleckach i czuję się bardzo szczęśliwa i spełniona. Dotyk zwiększa moje poczucie bezpieczeństwa i miłość do moich dzieci.

Myślę sobie, że bliskość fizyczna to taka wartość, która nigdy

Kilka zdrowych nawyków żywieniowych

Dzieci mają lepsze i gorsze okresy z jedzeniem. Czasami są niejadkami, a innym razem pałaszują wszystko, aż im się uszy trzęsą. Zazwyczaj mają jednak swoje upodobania żywieniowe i zdarza się, że jedzą wybiórczo. Kiedyś dziecko samo zdecyduje, co będzie jadło, ale dopóki jest pod Twoimi skrzydłami, możesz mu pomóc nauczyć wybierać zdrowsze opcje. Myślę, że warto wykształcić u małych dzieci zdrowe nawyki żywieniowe, bo niezależnie, jak i co będą jadły, kiedy podrosną, to podstawa będzie wypracowana i dzieci prawdopodobnie będą do niej wracać.

Czysta woda. Wspaniale gasi pragnienie, jest zdrowa i nie ma w niej żadnych ulepszaczy, dodatków, a przede wszystkim cukru. Dzieci lubią słodki smak i jest duże prawdopodobieństwo, że jeśli pierwszym napojem, który spróbują będzie słodka herbatka, trudniej im będzie zaakceptować czystą wodę. Dając wodę, ograniczasz w dużym stopniu spożycie cukru, co korzystnie wpływa na cały organizm, a przede wszystkim na dziecięce ząbki, które są bardzo delikatne i narażone na próchnicę bardziej niż u dorosłego człowieka. Woda może być zarówno przegotowana jak i mineralna. Dla dzieci do 6 miesiąca najlepsza jest przegotowana

Metoda kawałka camemberta

Przypomina mi się taka sytuacja. Siedzimy przy stole, jemy obiad. Na deser są maliny. Córeczka zjadła obiad pierwsza i zabiera się do deseru. Ja podążam za nią, na koniec mąż. Wszyscy jemy po równo, choć ja w pewnym momencie się zatrzymuję i kończę z malinami. Myślę sobie, że skoro aż tak córci smakują, a tak rzadko zjada tyle owoców za jednym posiedzeniem, to odstąpię jej swoje. Taka jestem miła i wrażliwa na potrzeby mojego dziecka. Mąż niewzruszony zajada maliny na równo z córką. Lekko wkurzona, że on taki niedomyślny szturcham go i mówię, żeby zostawił trochę dla niej, że powinien dzielić się z nią malinami.

Małe potwory

Myślisz sobie czasem, że rodzicielstwo jest trudne i bardzo wymagające. Musisz zapomnieć o sobie, swoich potrzebach i marzeniach. Przytłacza cię fakt, że tak mało czasu masz dla siebie i że ze wszystkiego musisz rezygnować. Dzieci zabierają tyle czasu, budzą się wcześnie rano, przez co ty wiecznie się nie wysypiasz. Przychodzą do Ciebie w nocy, minimum raz w miesiącu są chore, płaczą, marudzą i wiecznie chcą się z tobą bawić. Czasem masz wrażenie, że nie masz dla siebie dosłownie minuty w ciągu dnia.

Ty też jesteś wszechwiedząca?

Pewna pani psycholog na jednym warsztacie ujęła to tak: “Drogie Mamy, czasem same na siebie kręcimy bata, robiąc wszystko najlepiej i uważając że jesteśmy niezastąpione w opiece nad dzieckiem. Nie oszukujmy się – jeśli w kółko powtarzamy, że tylko my w tym domu potrafimy dobrze wymyć podłogę i tylko my jesteśmy w stanie poprawnie założyć pieluszkę, to nie liczmy w tej kwestii potem na pomoc innych.” Wszyscy zaczęli się śmiać, bo pani psycholog przytoczyła kilka zabawnych przykładów na to, jak to my kobiety, często najlepiej sobie ze wszystkim radzimy: najlepiej zmieniamy pieluszki, najlepiej karmimy,