Archiwum Tagów: rodzic

Metoda kawałka camemberta

Przypomina mi się taka sytuacja. Siedzimy przy stole, jemy obiad. Na deser są maliny. Córeczka zjadła obiad pierwsza i zabiera się do deseru. Ja podążam za nią, na koniec mąż. Wszyscy jemy po równo, choć ja w pewnym momencie się zatrzymuję i kończę z malinami. Myślę sobie, że skoro aż tak córci smakują, a tak rzadko zjada tyle owoców za jednym posiedzeniem, to odstąpię jej swoje. Taka jestem miła i wrażliwa na potrzeby mojego dziecka. Mąż niewzruszony zajada maliny na równo z córką. Lekko wkurzona, że on taki niedomyślny szturcham go i mówię, żeby zostawił trochę dla niej, że powinien dzielić się z nią malinami.

Małe potwory

Myślisz sobie czasem, że rodzicielstwo jest trudne i bardzo wymagające. Musisz zapomnieć o sobie, swoich potrzebach i marzeniach. Przytłacza cię fakt, że tak mało czasu masz dla siebie i że ze wszystkiego musisz rezygnować. Dzieci zabierają tyle czasu, budzą się wcześnie rano, przez co ty wiecznie się nie wysypiasz. Przychodzą do Ciebie w nocy, minimum raz w miesiącu są chore, płaczą, marudzą i wiecznie chcą się z tobą bawić. Czasem masz wrażenie, że nie masz dla siebie dosłownie minuty w ciągu dnia.

To ja decyduję

Bardzo lubię ten prosty francuski zwrot “c’est moi qui decide”. Oznacza on: To ja decyduję, to ja podejmuję decyzję. Po polsku ta prosta kwestia brzmi dość miękko, natomiast po francusku wydźwięk tego zwrotu jest twardy i słychać w nim decydującą moc. Dla mnie samej i w odniesieniu do mojego życia oznacza on tyle, co: To ja podejmuję decyzje w tym domu, to ja jestem kapitanem tego okrętu. Używam go dla samej siebie, kiedy potrzebuję wzmocnić swoją samoocenę, swoją rację, słuszność podejmowanych decyzji.

Często stosuję go w swojej głowie w odniesieniu do różnych sytuacji związanych z dziećmi.

O lęku i odwadze

Czy Wy też bardzo boicie się o swoje pociechy? Trzęsiecie się, jak wdrapują się na meble, krzesła czy drzewa? Serce podchodzi Wam do gardła, kiedy zbliżają się z szelmowską miną do krawędzi? Boicie się że spadną, uderzą się, potłuką, skaleczą się? Ja tak właśnie mam i dużo mnie kosztuje, żeby moim dzieciom tego nie okazywać, żeby nie zabraniać im wchodzenia na drabinki na placu zabaw, na schody, ślizgawki i murki. Żeby pozwolić im bez lęku poznawać świat, zdobywać odwagę na przyszłość, przekraczać swoje małe jeszcze granice, usamodzielniać się.

Kiedyś przeczytałam zdanie, które utkwiło mi w głowie. “O

Stop

Im starszy maluch, tym jest bardziej aktywny, ciekawy świata i otoczenia. Wdrapuje się na meble albo stoły, wchodzi na drabinki na placu zabaw, podbiega do krawędzi chodnika, a czasem w ekspresowym tempie zbliża się do schodów. Małe dziecko nie jest świadome niebezpieczeństw, jakie na nie czekają. I bardzo dobrze, bo tylko w taki sposób może odkrywać świat bez lęku. Na straży bezpieczeństwa naszych pociesz stoimy na szczęście My. Wspaniale jest obserwować, jak nasz maluch poznaje świat, ale dobrze jest też zapewnić mu do tego bezpieczne, rozwojowe warunki. Warto znać komunikat stop.

Page 2 of 2
1 2