Archiwum Tagów: rodzicielstwo

Wyjdź poza swoją strefę komfortu

Byliśmy niedawno w górach. Po całym dniu wędrówek, zasiedliśmy w typowej górskiej restauracji. W środku było jakieś 100 stolików, mnóstwo kelnerów, wielka przestrzeń do tańczenia i scena, na której rozkładali swój sprzęt muzycy. Wybraliśmy stolik najbliżej parkietu, żeby dzieciaki mogły biegać i tańczyć. Zamówiliśmy jedzenie i byliśmy w trakcie konsumowania, kiedy rozpoczął się koncert . Typowe polskie piosenki. Dzieci nie trzeba było namawiać do tańca. Pobiegły szaleć na parkiecie. My z mężem kończyliśmy posiłek. W pewnym momencie mąż mnie szturchnął i pokazał tańczącą na parkiecie starszą parę.

Manipulacja emocjami

Kiedy tworzyłam jeden z treningów online i rozmawiałam z moją mamą na tematy wychowawcze, mama poprosiła mnie, żebym przekazała jedną ważną rzecz rodzicom i opowiedziała im historię z mojego dzieciństwa. Mama ją dobrze pamięta, pamięta też wiele podobnych.

Pod koniec podstawówki chciałam się wybrać z przyjaciółką na zakupy do większego miasta. Mama się zgodziła. Planowałyśmy ten wyjazd od miesiąca i bardzo się na niego cieszyłyśmy. Kilka dni przed wyjazdem szłam z mamą do sklepu. Humory miałyśmy dobre, aż do czasu kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o wyjeździe. Nagle mama stwierdziła, że nie mogę jechać i

Masowane i przytualnie – cudowny sposób na wzmocnienie relacji ze starszym dzieckiem

Wiecie dlaczego wciąż masuję moje dzieci? Poza wszystkimi dobrodziejstwami masażu, wiem jak moje dzieci szybko rosną i jak bardzo wymykają się spod moich skrzydeł. Wiem, jak stają się samodzielne i odrębne, a jednocześnie jak są bezbronne, ufne, delikatne i jak bardzo potrzebują kontaktu fizycznego ze mną. Im są starsze, tym więcej staram się je dotykać, przytulać, głaskać i masować, jeśli mi na to pozwalają. Dlaczego? Ponieważ noworodki i niemowlęta przytulamy naturalnie. Nosimy dużo na rękach, karmimy, ściskamy i wiecznie całujemy. Starsze dzieci tego dotyku nie dostają od nas aż tak dużo. Po pierwsze dlatego,

Kilka wskazówek, jak lepiej zarządzać swoim czasem

Wiele kobiet ma problem z organizacją czasu i ogarnięciem domowych obowiązków przy małych dzieciach. Z doświadczenia własnego i mam, które codziennie spotykam w mojej pracy, mogę Wam podpowiedzieć kilka trików, dzięki którym łatwiej ogarniecie domowe obowiązki, nie będziecie miały poczucia frustracji oraz czasu przeciekającego przez palce i znajdziecie choć trochę czasu dla siebie.

Od czego zacząć?

1. Wyśpij się!

Przede wszystkim od porządnego wyspania się. Wypoczęty organizm funkcjonuje lepiej, myślenie jest sprawniejsze, samopoczucie lepsze i mamy więcej energii do działania. Kiedy jesteśmy wypoczęci, bardziej nam się chce,

Jestem najlepszą mamą na świecie!!!

Moja córeczka wychodzi rano do przedszkola. Przez pół godziny marudzi, a właściwie to nieustannie jęczy, że niewygodnie, że to, że tamto. Młodszy brak bierze przykład z siostry i jęczy prawie tak głośno jak ona. My z mężem opanowani staramy się naprzemiennie tłumaczyć i nie zwracać uwagi. I w końcu przychodzi ten moment, kiedy czara się przelewa i wszyscy na siebie wrzeszczymy. Mąż na córkę, że ma się ubierać, ja na męża, córka dalej jęczy, a synek krzyczy, żeby mu włączyć bajkę. Istna wieża Babel. Wieczorem jakby nigdy nic bawimy się, ganiamy po domu, skaczemy po łóżkach, gilgoczemy, czytamy bajki, przytulamy i buziakujemy.

Następnego

Bądź dla siebie dobrym rodzicem

Budzę się rano i w głowie natychmiast pojawia się lista rzeczy do zrobienia. I już nie cieszę się tym, że żyję i tym, że śnieg za oknem, tylko zastanawiam się, jak zdążę ze wszystkim do wieczora. Krzyczę na córeczkę, że ma się pospieszyć z ubieraniem i zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia. Stoję przed lustrem i martwię się kondycją skóry i nowymi zmarszczkami. Nie podobają mi się sińce pod oczami i blada cera. Piję kawę w pośpiechu, jem na stojąco. Nie mam czasu na zabawę z dziećmi, na przeczytanie im książki. W związku z tym mam wyrzuty sumienia, że tego nie robię. A kiedy wychodzę sama wieczorem, to mam wyrzuty, że robię coś dla siebie.

Dzieci i brud idą w parze

Przypomina mi się niedawna sytuacja. Niedziela. Idziemy na spacer na plac zabaw. Na dworze jest ciepło. Moja córeczka ma na sobie śliczną letnią sukienkę, białe rajstopy (kupione na specjalną okazję, ale tak bardzo chciała je ubrać, że nie potrafiłam odmówić), włosy zaplecione w warkocz. Przed wyjściem z domu dostrzegam wielką dziurę z tyłu sukienki. Informuję Amelkę o tym fakcie i oferuję, że przyszyję odpadającą falbankę. Amelia nie przyjmuje mojej pomocy twierdząc, że ona tak lubi i że jej się nie chce teraz sukienki ściągać. No to idziemy. Z dziurą. Po drodze są lody i podskoki, a na placu zabaw szaleństwa. Wracamy

Beksa, fajtłapa czy maruda?

Ostatnio bardzo często dostrzegam pewną smutną kwestię w podejściu dorosłych do dzieci. Mianowicie, słyszę i widzę, jak mamy, tatusiowie, nianie i babcie rozmawiają niepochlebnie o dzieciach, w ich obecności. Tak jakby maluchy nie istniały, nie słyszały i nie rozumiały naszych słów. “Ależ on się nie słucha”, “Taka z niej beksa, że już mnie zaczyna denerwować”, “Już nie mam siły z tym nocnym wstawaniem”, “Jestem taka zmęczona”, “To nasze dziecko jest takie niegrzeczne”, “On wciąż choruje, taki słaby ten nasz dzieciak”, “Nie rozumie, jak do

Czy ty też wychowujesz leniuszka?

Jakiś czas temu spotkałam sąsiadkę. Właśnie wróciłam z dziećmi z zakupów i zaparkowałam wózek wyładowany po brzegi: zakupy, rzeczy z przedszkola, torba i synek. Sąsiadka mieszka na tym samym piętrze, więc zaoferowała nam swoją pomoc. Z wielką ulgą skorzystałam. Powiedziałam, co może zabrać i zaczęłam się wspinać w górę, zostawiając ją i moją córeczkę w tyle. I nagle słyszę jak mówi do Amelki: “Ja wezmę tę dużą torbę, a Ty dwie mniejsze. Jesteś już duża i myślę że sobie poradzisz”. Córeczka coś tam bąknęła, że nie da rady, ale sąsiadka tak ją zmotywowała, że doniosła to,

Cierpliwość – cecha na wagę złota

Przypomina mi się taka sytuacja. Stoję w kuchni i szykuję obiad. Mąż jest z dzieciakami na górze, urządza im kąpiel. Co jakiś czas słyszę marudzenie mojej pięcioletniej córeczki. Za marudzeniem pojawia się płacz, wrzask i ledwo zrozumiałe komunikaty: zimno, ręcznik, ja pierwsza, zawiń mnie, leci mi do oczu. Słucham i zastanawiam się, czy sąsiedzi też to słyszą. Wrzaski nie ustają. Mija 5 minut, potem 10 i 15. Coraz bardziej poirytowana staram się skupić na przygotowaniu obiadu. Z oddali słyszę opanowane reakcje męża na histeryczny płacz. Oczywiście po jakimś czasie do chóru włącza się synek i słychać już

Page 4 of 5
1 2 3 4 5